Rozmowa z lekkoatletą Hermesa Gryfino, Pawłem Pankratowem.
Zdążyłeś się już otrząsnąć po kompletnie nieudanym ubiegłym sezonie?
P. Pankratow: Na szczęście tak. Normalnie trenuję, wierzę w siebie i w swój trening, więc jest ok. Moja mentalność jest dobra.
Jak to się stało, że twoja kontuzja aż tak przeciągnęła się w czasie?
- W maju na obozie w Zakopanem nabawiłem się kontuzji, która objawiała się bólem przy kolanie i była związana z napiętym pasmem biodrowo-piszczelowym. Nie mogłem się z tym uporać aż do lipca, kiedy skorzystałem z pomocy fizjoterapeuty, pana Marka Adamskiego. Okazało się, że przyczyna tkwiła w plecach, a dokładniej w kręgosłupie. To dosyć skomplikowane. Wróciłem do treningów, lecz na początku września naderwałem mięsień łydki na wysokości przejścia w ścięgno Achillesa. To był mój kolejny problem, który nie dawał mi spokoju aż do grudnia. Takie kontuzje niestety wolno się goją i potrzeba czasu, żeby wszystko wróciło do normy.
Powrót do treningów musiał być więc nie lada wyzwaniem.
- Wejście w trening po półrocznej przerwie było bardzo trudne, bo cały czas pojawiały się jakieś mniejsze i większe urazy, z którymi musiałem sobie jakoś radzić. Chyba jestem delikatny albo po prostu w gorącej wodzie kąpany.
Kto popełnił błąd? Lekarze?
- Ciężko ocenić. Moje przypadki były trudne do rozwiązania, przez co odwiedziłem naprawdę wielu ortopedów i fizjoterapeutów. Przy kontuzji pasma biodrowo-piszczelowego zawinił trening, przy łydce miałem po prostu pecha, bo biegałem po miękkim żużlu i mięsień się naderwał.
Wszystko to sprawiło, że mimo wielkich aspiracji, włącznie z walką o złoty medal na Mistrzostwach Polski Juniorów, spisałeś sezon na straty. Brak możliwości trenowania i startów załamał cię?
- Kiedy nie trenuję, jest ze mną naprawdę źle. Najlepiej wie o tym moja dziewczyna, która zawsze mnie wspiera. Musiałem zmienić podejście do tego, co robię, zmienić poczucie wartości. Myślę, że wyjdzie mi to na zdrowie.
Cały wywiad w aktualnym numerze Gazety Gryfińskiej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze