Reklama

Od Epsztajnów do Gryfina. Kim był Tadeusz Peretiatkowicz?

Tadeusza Peretiatkowicza poznaliśmy dokładnie przed rokiem. Wiosną 2025 r. rozpoczęliśmy poszukiwania „Ludzi bez twarzy”, bo w ten sposób nazwaliśmy działaczy, którzy wprowadzali polską administrację do Greifenhagen. Peretiatkowicza nie było na początkowej liście „zaginionych”. Należał bowiem do tego szczególnego grona pionierów Gryfina, o których pamięć nie przetrwała choćby w lakonicznych przekazach.

Mogłoby to dziwić – wszak mowa o jednym z pierwszych wiceburmistrzów, lecz chaos powojennych miesięcy sprawił, że mgła historii otoczyła znacznie więcej postaci.

Tadeusz Peretiatkowicz objawił się nam w jednym z powojennych dokumentów, który informował, że w marcu 1946 r. został nominowany na zastępcę burmistrza Ignacego Rusika. Dowiedzieliśmy się wówczas, że pochodził z Wołynia i najpewniej był zawodowym żołnierzem. Potwierdzenie tego znaleźliśmy w zbiorach Polskiego Czerwonego Krzyża, z których wynikało, iż „kapitan Tadeusz Peretiatkowicz, z numerem jenieckim 945, trafił do Oflagu VII A Murnau”.

Reklama

Postanowiliśmy sprawdzić, co wydarzyło się wcześniej. Przeszukaliśmy materiały archiwalne, poszperaliśmy trochę w internecie, napisaliśmy kilka wiadomości do instytucji oraz osób, które zajmują się historią kresowych rodzin. Skarby kryją zwłaszcza fora tematyczne, na których sympatycy wojskowości wymieniają się informacjami o oddziałach, a rodziny szukają informacji o swoich przodkach.

 Wątek wojskowych z rodziny Peretiatkowicz pojawił się na „DWS”, w temacie „Szkoła Podchorążych we Włodzimierzu Wołyńskim”.

Reklama

- Przepraszam za prywatną wycieczkę, ale czy kpt. Tadeusz Peretiatkowicz - kwatermistrz 23 pp w Włodzimierzu Wołyńskim, który mieszkał po drugiej stronie ulicy Kowelskiej, to może rodzina? Miał dwie córki: jedna urodzona nieco przed, a druga nieco po 1930 roku. Mieszkali na osiedlu wojskowym z tyłu kościoła garnizonowego, w domu przy boisku szkolnym – napisał jeden z użytkowników.

- Pyta Pan o kapitana Tadeusza Peretiatkowicza, kwatermistrza. Prawdopodobnie szuka Pan informacji o moim dziadku i jego rodzinie, miał dwie córki- starszą Helenę młodszą Irenę. W 1939 r. został wzięty do niemieckiej niewoli. Wrócił do Polski, po wojnie rodzina mieszkała pod Szczecinem. Jestem jego wnuczką, córką Heleny, zwanej Helusią – odpisała Iga P.

Reklama

Napisaliśmy do obojga, lecz żadne z nich – prawdopodobnie ze względu na upływ niemal 10 lat od pojawienia się wpisów - nie odpowiedziało. Zajęliśmy się więc innymi gryfińskimi działaczami, Tadeusza Peretiatkowicza odkładając chwilowo na bok. Okazało się, że nie na długo. Nie tylko my znajdowaliśmy się wówczas na jego tropie.

Obszerne opracowanie (strony 16-19) znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama