Ostatnie tygodnie były w gryfińskim sporcie bardzo gorące. O bieżących wydarzeniach rozmawiamy z wiceburmistrzem Pawłem Nikitińskim, który opowiada o Mariuszu Kurasie, sukcesach Darii Orzechowskiej, nowym klubie piłki ręcznej i dziennikarzach
W artykule „Dlaczego kibice nie chodzą na mecze Energetyka” pojawia się wypowiedź Wiesława Deptuły. Mówi, że jego absencje wiążą się z osobą Mariusza Kurasa, który jest faktycznym trenerem zespołu. Jak się pan do tego odniesie?
Paweł Nikitiński: Panie redaktorze, ostatnio mniej czytam artykuły Gazety Gryfińskiej, zwłaszcza po rewelacjach, które w mojej opinii niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, a które byliście uprzejmi publikować.
Skoro dochodzi coraz więcej głosów dotyczących Mariusza Kurasa, może czas na podjęcie jakiegoś ruchu z pana strony, wyjaśnienie sprawy? Tym bardziej, że gmina jest obecnie jedynym żywicielem Energetyka.
Paweł Nikitiński: Niestety nie mam wiedzy, by nadzorujący stowarzyszenia starosta Jerzy Miler, wniósł jakieś zastrzeżenia do pracy klubu. W każdym razie nie poinformował nas o tym. Tym niemniej bardzo niepokoi mnie ton pańskiego pytania. Zauważam w nim tezę i stawiam publiczne pytanie, co pan i odpowiedzialny za kontrolę legalności działań stowarzyszeń starosta zrobiliście w tej kwestii? Na co dzień zajmuję się budowaniem podstaw funkcjonowania sfery społecznej, nie poświęcam natomiast ani chwili na plotki lub sugestie niepoparte dowodami. W sprawozdaniach KS Energetyk nie ma kosztów pracy osoby, o którą pan pyta, ale jeśli ma pan jakiś rzeczywiste podstawy by sądzić, że taki koszt jest ponoszony, proszę je przedstawić. Zapewniam, że nasza reakcja będzie natychmiastowa.
Cały wywiad w dzisiejszym wydaniu "Gazety Gryfińskiej".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze