W 2014 r. Henryk Piłat zrezygnował z organizacji Dni Gryfina. Wkrótce po tym stracił urząd burmistrza. Jego następca, czyli rządzący gminą do dziś Mieczysław Sawaryn, również decydował się na takie kroki, choć nigdy w latach wyborczych
W 2014 r. burmistrzem gminy został Mieczysław Sawaryn. Patrząc wstecz, impreza ta nigdy nie była oczkiem w głowie aktualnego burmistrza. Raczej niechcianym spadkiem z przeszłości. Tradycją, którą chcąc nie chcąc trzeba kultywować.
W 2015 r. na miejscowej scenie wystąpiły kapele ludowe, Kamil Kokot, Tadek Wasilewski, Tadek z Firmy i Loka. Tłumacząc na naszych łamach skromny repertuar, Mieczysław Sawaryn mówił, że zastał gminę z wielomilionowym zadłużeniem, sięgającym ponad siedemdziesięciu milionów złotych. Dlatego również Dni Gryfina ’16 i ’17 nie zachwycały.
„Z zespołów muzycznych nie kojarzę żadnego”, „Uważam, że nowy burmistrz nie popisał się. Jest to jego pierwsza kadencja, to powinien się chyba bardziej postarać. Dla mnie w tym programie nie ma nic ciekawego”, „Trochę pieniędzy zostało jednak przeznaczone na tegoroczne Dni Gryfina, a nie widać tego po programie”, „Nazwy artystów nic i nie mówią. Moim zdaniem program prezentuje się przeciętnie, ale dobrze, że cokolwiek organizują”. To wypowiedzi, które zebraliśmy podczas ulicznej sondy w 2016 r., gdy 1 maja zagrał DJ Mati, a drugiego dnia Queen Of Magic i Golden Life.
Wynika z tego, że jedyne ciekawe Dni Gryfina burmistrz Sawaryn zorganizował w… roku wyborczym 2018, gdy w Gryfinie mogliśmy wysłuchać koncerty Ani Dąbrowskiej, Poparzonych Kawą Trzy, Comy, czy będącego u szczytu sławy Sławomira.
Trzy lata przerwy
W miarę dobrze prezentowały się też kolejne Dni Gryfina (Halina Frąckowiak, 4Dreamers, Kamil Bednarek, Rezerwat, Enej). Później jednak nastała pandemia, która sprawiła, że zrezygnowano z dwóch kolejnych edycji.
W 2022 r. podjęto natomiast decyzję o organizacji „Gryfińskiej Majówki”, kameralnego wydarzenia na terenie Pałacyku pod Lwami.
- Dni Gryfina były przez lata wielkim świętem naszego miasta, świętem radości, wspólnoty i sztuki. Dziś ciężko mówić o radości, kiedy na wschodzie trwa niesprawiedliwa wojna, a tysiące ludzi szuka schronienia od cierpienia, strachu i śmierci. Takie okoliczności wykluczają świętowanie tak huczne jak zazwyczaj. W związku z wojną w Ukrainie i licznie przybywającymi, także na teren gminy Gryfino, uchodźcami wojennymi oraz potrzebą udzielenia im pomocy, tu na miejscu, organizatorzy życia kulturalnego w mieście zdecydowali o rezygnacji z dotychczas znanej formuły majowej imprezy. Dni Gryfina zawsze były imprezą, która jednoczyła ludzi. Nasza tegoroczna propozycja także ma to na celu. Dni Gryfina 2022 zostaną zrealizowane w postaci integracyjnego muzycznego pikniku rodzinnego w parku Pałacyku pod Lwami, wspierającego nowych mieszkańców naszych okolic – zakomunikowały wówczas władze Gryfina, raczej nie spodziewając się skali odzewu.
W komentarzach, zarówno pod postem, jak i w lokalnych mediach, wylała się czara negatywnych wpisów. Nie ma sensu cytować ich w tym miejscu. Większość z nich nie nadawałaby się zresztą do publikacji. Ich wydźwięk odnosił się jednak do „wyrachowania władz gminy”, które podniosły rękę na kultową imprezę i to pod płaszczykiem wsparcia dla ukraińskiego narodu.
- Weszłam na profile kilku osób, które wyzywają nas w najbardziej zajadły sposób i okazało się, że większość z nich mieszka za granicą i od lat nie było ich w naszym mieście – mówiła nam jedna z osób pracujących w GDK-u, czyli instytucji odpowiedzialnej za organizację Dni Gryfina.
Zwróciliśmy wówczas uwagę, że w debacie nie chodzi wcale o aspekt rozrywkowy, lecz tożsamościowy. Choć Dni Gryfina co roku ewoluują, czy to za sprawą ograniczonych środków, czy tego, w jaki sposób bawią się kolejne pokolenia gryfinian, dla wielu pozostają pomostem z rodzinnym miastem i czasami, które minęły.
- Jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi, nieco starsze, lecz wciąż aktywne w sferze publicznej pokolenia, zamach na Dni Gryfina traktują trochę, jak zamach na ich młodość, badź świat, który pamiętają. Dni Gryfina nigdy nie były tylko zabawą na koncertach.
Choć mowa o imprezie masowej, która w najlepszych latach przyciągała tysiące osób, wydarzenie przez wielu traktowane było, jako wielka, miejska domówka. Słowem klucz jest „nostalgia”, a z nią niezwykle trudno jest walczyć - pisaliśmy w komentarzu.
Mobilizacja w lata wyborcze
Trudno ocenić, czy brak Dni Gryfina, w obliczu wszystkich problemów gminy, wpłynął w znaczący sposób na wyborczy wynik Henryka Piłata w 2014 r., ale Mieczysław Sawaryn postanowił nie popełnić błędu poprzednika.
Jak już zostało napisane, najlepsze Dni Gryfina za jego kadencji miały miejsce w 2018 r. W 2023 r. natomiast, po trzech latach, impreza wróciła w pełnej okazałości i kształcie nawiązującym do najlepszych edycji. Nieprzypadkowo. Byliśmy bowiem w trakcie najdłuższej w dziejach kampanii wyborczej. Jesienią poprzedniego roku odbyły się wybory parlamentarne, zaś wiosną 2024 r. poszliśmy do urn, by wybrać władze lokalne.
W tym roku line-up również prezentuje się ciekawie, co jest o tyle istotne, że gwiazdy Dni Gryfina zostały zaprezentowane w trakcie kampanii wyborczej. Jak jednak będzie wyglądać impreza w najjbliższym pięcioleciu? Czas pokaże...
Koniec (ostatniej) części V.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze