Rozmowa z prezesem Polonii Gryfino, Krzysztofem Laskowskim.
Polonia stanowiła w derbach tylko tło dla Energetyka?
Krzysztof Laskowski: Nie do końca, bo rezerwy Energetyka nie zagrały na swoim poziomie. Moim zdaniem zawsze jest tak że musi przyjść słabszy dzień i dzisiaj było widać, że ten dzień ma Energetyk. Mimo, że straciliśmy w pierwszej połowie dwie bramki byliśmy ciut lepszym zespołem, bardziej zgranym.
Brzmi to co najmniej sensacyjnie.
- Pierwszą bramkę straciliśmy po dośrodkowaniu z prawej strony, gdy nasz lewy obrońca nie zdążył wyprzedzić napastnika. Drugą zaś straciliśmy po trzech minutach. Pojawił się błąd w środku, a uderzenie Kuchcika z 25 metrów spowodowało że musieliśmy wyciągać po raz drugi piłkę z siatki.
Mieliście jednak czas, by nadrobić straty w drugiej połowie.
- Niestety po przerwie widać było u nas lekkie zmęczenie i brak dokładności. W tej połowie to my biegaliśmy, a Energetyk grał więcej piłką. Ale to nie oznacza, że nie mieliśmy swoich okazji. Przy wyniku 2:0 poważny błąd popełnili sędziowie, gdyż ewidentnie należał nam się rzut karny po faulu na Łukaszu Lendzionie. Mieliśmy jeszcze jedną sytuacje, gdzie na pustą bramkę z dziewięciu metrów tzw. „Machalskiego” zaliczył Olszewski. Gdyby wpadła chociaż jedna bramka, mecz mógłby być w końcówce jeszcze ciekawszy.
W twoim głosie czuć, że czujesz po derbach niedosyt. Tak też jest?
- Nie da się ukryć. Wydaje mi się, że u bukmachera pewniakiem przed meczem był zespół trenera Rafała Kaliciaka. Z drugiej strony, gdyby zespół Polonii miał trochę więcej pewności w swoje umiejętności plus czterech nieobecnych chłopaków, to moglibyśmy sprawić niespodziankę i urwać punkt. Nie da się jednak ukryć, że głównym faworytem w kwestii awansu do A-klasy jest zespół Energetyka i życzymy im jak najlepszych wyników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze