Reklama

Nic o nas, bez nas

24/05/2024 11:57

W minionym tygodniu do Gryfina przyjechał wiceminister Dorożała, aby wspólnie z ekspertami naocznie przekonać się o walorach Międzyodrza, czyli poznać je z innej strony aniżeli tylko zza biurka w Warszawie. Podobno był pod wrażeniem naszych terenów. Oczywiście, Ministerstwo Klimatu i Środowiska jest za utworzeniem tutaj parku narodowego. Wybrzmiało to mocno podczas rozmowy wiceministra z wędkarzami i rybakami. Zaplanowanego, a mimo to chaotycznego spotkania w porannych godzinach na gryfińskim nabrzeżu. O ile wczesną porę rozumiem napiętym harmonogramem dnia pana wiceministra, to nie przemawia do mnie chaotyczna formuła dyskusji rodem z hałaśliwego targowiska. Rzucony na pastwę pełnych emocji przeciwników minister starał się dzielnie stawiać czoła zarzutom, panował w tym jednak całkowity chaos. A może o takie wrażenie właśnie tutaj chodziło?

Ta sytuacja budzi moje zdziwienie, bo tego typu dyskusja powinna odbyć się w pomieszczeniu zamkniętym, z odpowiednimi warunkami dla obu stron oraz zaproszonych (bardzo licznie przybyłych) dziennikarzy, a całość sprawnie powinien prowadzić moderator. Skoro do Gryfina przyjechały takie osobistości (oprócz wiceministra, wielu pracowników ministerstwa oraz członkowie stworzonego zespołu z innych regionów Polski), to zdecydowanie powinno umożliwić normalną dyskusję z mieszkańcami Gryfina, bo wśród nich nie brakuje osób pełnych obaw i przeciwników tej idei. Nieprawdą jest - jak często podkreślają niektóre osoby z grupy inicjatywnej - że głosy na nie, mają podłoże polityczne. To mocne spłycanie problemu. Skoro przedstawiciele ministerstwa zapewniają, że nie chcą tworzyć parku narodowego na Międzyodrzu bez zgody lokalnej społeczności, to powinni poznać ich zdanie i w cywilizowany sposób przeprowadzić z nimi dyskusję. Podczas - co zdecydowanie należy podkreślić - niezwykle cennego dnia w Gryfinie i w Widuchowej, właśnie tego mi zabrakło.

Reklama

Co prawda padły zapewnienia, że takowe spotkania w formie konsultacji społecznych odbędą się w późniejszych terminach, gdy zespół wypracuje już konkretne rozwiązania. Mam jednak obawy, że będą to już jedynie spotkania informacyjne, a nie konsultacyjne. A skoro mamy tworzyć ten park narodowy wspólnie (jak nas przekonują), to dyskusja powinna być konstruktywna – właśnie na obecnym etapie. Oby więc zapewnienia o współpracy nie okazały się złudne.

Gwoli ścisłości, dodać należy, że tego dnia w gryfińskim magistracie doszło również do spotkania ekspertów z przedstawicielami mieszkańców, czyli z radnymi. Poruszono na nim istotne kwestie, padły bardzo ważne odpowiedzi, nawiązujące m.in. do spraw, których obawiają się mieszkańcy. Całość była moderowana, uporządkowana, na znacznie cenniejszym poziomie niż poranne przekomarzania na nabrzeżu. Nie rozumiem, dlaczego zainteresowani mieszkańcy nie mogli usłyszeć ich osobiście od kompetentnych przecież osób? Krzykliwe spotkanie z wiceministrem było bowiem wybitnie kiepskie ze względu na fatalną formułę. Może zgodnie z planem? A jeśli tak, to czyim?

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 

Wideo gryfinska.pl




Reklama