W poniedziałkowe południe w małej podgryfińskiej miejscowości rozegrały się sceny rodem z filmu sensacyjnego. Dwóch zamaskowanych mężczyzn napadło z bronią na sklep w Krajniku. Momentalnie rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja poszukiwawcza policji, jakiej Gryfino nie widziało od lat
Przed niewielkim sklepem w Krajniku zazwyczaj jest spokój. W samej miejscowości również nie dochodzi do dantejskich scen.
- Mamy tu sklep od sześciu lat, nigdy nie było problemu. Co prawda poprzedni właściciel miał dwa włamania, ale to były włamania – mówią właściciele sklepu pochodzący z Goleniowa.
Tym razem nie doszło do włamania, a do napadu. I to z bronią lub straszakiem. Właścicielka, która sama handlowała tego dnia, nie ma pewności, czy była to prawdziwa broń, ale nie ulega wątpliwości, że usłyszała groźby.
- Nagle do sklepu wszedł mężczyzna. Zamaskowany, z bronią w ręku. Po chwili przystawił mi ją do głowy i powiedział, żebym oddała mu kasę, bo mi łeb odstrzeli – opowiada przerażona właścicielka.
Zaczęła wydawać mu drobniejszą gotówkę. Wówczas napastnik ją popędził, powtarzając groźby. Wiedziała, że sytuacja jest poważna, wykonała więc w pośpiechu jego polecenie. Mężczyzna wybiegł ze sklepu z gotówką, ok. 500 zł, bo tyle było w kasie. Gdy właścicielka sklepu wyszła na zewnątrz zauważyła, że w kierunku pola uciekały dwie osoby.
- Jeden był wyższy, drugi niższy, bardziej krępy. Obaj byli zamaskowani – relacjonuje.
Od razu zadzwoniła na policję, a ta zjawiła się na miejscu bardzo szybko. Momentalnie ruszyła akcja poszukiwawcza. Policyjne radiowozy i nieoznakowane pojazdy zaczęły przeczesywać okoliczne drogi oraz tereny leśne. Z każdą minutą jednak malały szanse na odnalezienie sprawców napadu. Do akcji wyruszyli również technicy oraz pies tropiący.
Pojawiliśmy się na miejscu kilkadziesiąt minut po zdarzeniu. Akurat wtedy podjechał kolejny radiowóz z osobą wyznaczoną do okazania. Kobieta zaprzeczyła, że to sprawca.
- Dziwne to wszystko. Tu nie ma zawrotnych obrotów. Ale przecież nie chodzi głównie o pieniądze, a o pistolet. Wiadomo, o jakim zagrożeniu mówimy. Nie wiemy, kto to był, czy to jakiś nieobliczalny człowiek, które może wystrzelić z broni nawet w tak małym sklepie w Krajniku – mówi pełny obaw o zdrowie swojej żony właściciel sklepu, który szybko pojawił się na miejscu.
Jak dowiedzieliśmy się kilkanaście minut przed godziną 16, dwóch sprawców zostało zatrzymanych. Pochodzą z pobliskiej miejscowości.
W jutrzejszym numerze Gazety Gryfińskiej będzie można przeczytać relację właścicielki sklepu z momentu napadu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze