Rozmowa z Markiem Minkwitzem, trenerem Odrzanki Radziszewo
Po dobrym początku sezonu przyszedł gorszy okres… Jesteście tuż nad strefą spadkową. M. Minkwitz: Po ostatnim remisie wskoczyliśmy na 13 pozycję, ale faktycznie ta strefa jest ciągle blisko nas. Podchodzę jednak do tej sytuacji spokojnie. A nawet mówię, że jest ona perspektywiczna. Mamy mało punktów, bo tylko osiem po dziewięciu kolejkach. Ale gramy dobrze. Nie znalazłbyś jednak człowieka, który by powiedział, że Odrzanka jest słaba sportowo w czwartej lidze. Nie możemy przy tym zapominać, że jesteśmy małym klubem, bez doświadczenia na tym poziomie. To bardzo ważne, bo płacimy trochę frycowego. Zresztą zobacz proszę, że tak naprawdę po awansie nie wzmocniliśmy się, a nawet zostaliśmy nieco osłabieni.
Ale wrócę trochę do pierwszego pytania. Jakie czynniki zadecydowały o tym, że nieco spadliście ostatnio w tabeli? - Ostatnie mecze mieliśmy z trudniejszymi przeciwnikami. Kluczevia, Vineta, Świt czy Stal to drużyny, które walczą o trzecią ligę. Można więc powiedzieć, że przyczyną był taki, a nie inny terminarz.
Ile macie jednostek treningowych? - To może dziwnie zabrzmi, ale ostatnio nie trenujemy niemal w ogóle. Spotykamy się dwa razy w tygodniu na własnym boisku o godzinie 18.15, bo wcześniej nie możemy, gdyż niemal wszyscy pracują. Ale co z tego, skoro o godzinie 18.45 robi się już ciemno. Zajęcia więc ograniczamy do półgodzinnego rozruchu, czyli utrzymania formy fizycznej. Pocieszam się tym, że od przyszłego tygodnia zaczynamy treningi w Gryfinie, na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Trenować będziemy trzy razy w tygodniu i przy sztucznym oświetleniu, dzięki czemu każdy z treningów trwać będzie półtorej godziny.
W 4. lidze dużo ekip działa na takich zasadach – czyli ma tak mało jednostek treningowych? - Rozmawiałem ostatnio z trenerem Świtu, mówił, że ma podobny problem. Pewnie nie tylko on… Nie oszukujmy się. Na liczne i systematyczne treningi mogą sobie pozwolić tylko te kluby, które chcą grać za sezon w trzeciej lidze, czyli te, które płacą swoim zawodnikom za grę. To m.in. Stal czy Vineta. Nasi zawodnicy grę w Odrzance traktują jak swego rodzaju rekreację. Robią to dla własnej satysfakcji. Oczywiście niedopuszczalne byłoby, gdybyśmy płacili im stypendia tak jak w Energetyku, a oni by nie przychodzili na zajęcia.
Mówiłeś po kilku meczach, że zabrakło wam szczęścia. Kiedy więc ono wreszcie nadejdzie? W tym sezonie? Zresztą wydaje mi się, że pewnie ma ono wiele wspólnego z nabytym na tym poziomie rozgrywek doświadczeniem. - Pojawi już w sobotę, gdy wygramy z Dębnem (śmiech). Nie możemy powiedzieć tak, jak np. w Energetyku, że jesteśmy zawiedzeni tą formą. Niech do myślenia da taki przykład: Radek Radke i Mateusz Krupa od lipca byli łącznie może na pięciu treningach, sumując ich razem. I jak tu się dziwić, że popełniają błędy przy stałych fragmentach gry, po których tracimy zazwyczaj bramki w tej rundzie? Nie przychodzą na treningi, bo mają obowiązki służbowe. Ciężko mieć o to do nich pretensje. Ale jak mam ich nie wystawić do gry, skoro to dwóch młodzieżowców i to w dodatku obrońców o dużym potencjale. Właśnie takie proste błędy często decydowały o tym, że traciliśmy punkty, bo wiele razy po przegranym czy zremisowanym meczu śmiało mogłem powiedzieć, że byliśmy lepsi.
Których zawodników indywidualnie wyróżnisz po tych dziewięciu kolejkach? - Jestem pod wielkim wrażeniem Pawła Mroza, jako piłkarza, ale i w ogóle jako człowieka. Jednak chylę czoła przed całą drużyną. Jest ona ewenementem, bo udało się stworzyć naprawdę fajną grupę.
Macie niby tylko osiem punktów zdobytych, ale z drugiej strony, aż osiem punktów przewagi nad dwiema ostatnimi drużynami, czyli Darzborem i Kłosem, które nie zdobyły jeszcze ani jednego oczka. To one są więc głównymi kandydatami do spadku? - Nie zapominajmy, że regulaminowo spadają dwie drużyny. Ale ta liczba może się powiększyć, jeśli z wyższych lig spadną drużyny z naszego regionu. Spokojnie jednak do wszystkiego podchodzę. Nawet nie ma jeszcze półmetka rozgrywek, więc nie ma na razie żadnych obaw.
Jeśli w tym sezonie utrzymacie się, a zawodnicy będą bogatsi o doświadczenie zdobyte już w czwartej lidze i uda im się przy tym częściej uczestniczyć w zajęciach, to na co stać będzie Odrzankę? - Wierzę w utrzymanie. Wierzę w ten zespół. Ma duży potencjał i można z niego zrobić naprawdę fajnie grającą drużynę czwartoligową. Władze gminy powinny docenić to, co jest robione w takich małych miejscowościach i mocniej nas wesprzeć. Nie chcę o wszystkim mówić, ale często mamy problemy choćby ze sprzętem do grania. Gdyby nie zawodnicy i sponsor, to trudno byłoby funkcjonować w tej lidze.
Komentarze