Poniżej publikujemy list od rodziców trampkarzy Błękitu Pniewo oraz odpowiedź na niego zarządu klubu
Cała prawda o Błękicie
Historia to krótka, ale zawiła, niestety bez happy endu. Dzieciom podcięto skrzydła, rodzice są rozżaleni. A miało być tak pięknie. Jej opisanie to akt desperacji, bezsilności i walki rodziców o szanse dla swoich dzieci.
Rok 2011. We wrześniu 2011 roku za namową prezesa Gminnego Klubu Sportowego Błękit Pniewo, który planował awans seniorów do A klasy, powstaje drużyna Orlików. Jednym z wymogów jest posiadania drużyny dzieci. Prezes bez większych problemów zbiera taką grupę wśród najmłodszych z Pniewa, Żórawek, Nowego Czarnowa i Gryfina, przy zadowoleniu i dzieci, i ich rodziców. Wszak piłka nożna dla młodych chłopców to nie tylko sport, to także pasja. Rodzice oczywiście są świadomi, że w roku 2011 klub nie dysponuje gotówką, którą mógłby zainwestować, więc sami zakupują stroje sportowe, piłki i niezbędny do treningów sprzęt oraz odzież dla trenera. Trener opłacany jest z MOS-u i SZS Szczecin (umowę z klubem ma podpisaną na 0 zł). Jednocześnie otrzymują zapewnienia pana prezesa, że w roku 2012 znajdzie się pula pieniędzy, która będzie przeznaczona dla tejże drużyny.
Rok 2012. Na początku tego roku suma 15 tys. zł trafia na konto GKS Błękit Pniewo z Urzędu Miasta i Gminy Gryfino i tu zaczyna się … problem. Rodzice zwracają się z prośbą do prezesa o opłacenie trenera dwa razy w tygodniu oraz zorganizowanie dwóch turniejów w roku (wiosennego i zimowego), ale nadal słyszą, że klub nie ma pieniędzy… Jakże ma się to do faktu, że w 2012 roku klub (czyt. prezes) zgłosił do gminy 14 dzieci, za które otrzymał dotacje? Wszystkie koszty związane z zakupem strojów, piłek, wody do picia, praniem odzieży, dowożeniem dzieci na treningi i mecze nadal spoczywają więc na barkach rodziców. Wspomnieć należy, że przez cały rok 2012 maluchy nie mogą trenować na boisku w Pniewie, ponieważ zostało ono wyłączone z użycia przez prezesa, który „regenerował” trawę i zmuszone były trenować w Gryfinie. Niestety zarząd klubu nie wskazał gdzie. Ze stadionu w Gryfinie drużyna Błękitu była przeganiana, ponieważ prezes nie podpisał stosownej umowy, w okresie zimowym zaś dzieciom przyznano jedną godzinę w tygodniu na sali gimnastycznej SP1, seniorom natomiast dwa razy tyle. Zdesperowani rodzice we własnym zakresie załatwili salę gimnastyczną w SP2, aby ich pociechy mogły trenować kolejną godzinę w tygodniu. Historia rozwija się dalej. Zarząd klubu bez wiedzy rodziców podejmuje uchwałę, na mocy której rodzice mają uiszczać składkę szkoleniową w wysokości 15 zł miesięcznie od dziecka na ręce trenera, a która przeznaczona ma być ni mniej ni więcej …tylko na opłacenie trenera. Składki te udokumentowane są dowodami KP, a trener kwituje odbiór pieniędzy. Zarząd nie wyraża także zgody na udział dzieci w turniejach organizowanych przez inne kluby (na ich zaproszenie), tłumacząc się nadal tak samo - brakiem środków finansowych. Na przełomie roku 2011 i 2012 przy pomocy burmistrza Miasta i Gminy Gryfino to rodzice organizują Turniej Mikołajkowy, ponosząc wszelkie koszty. Burmistrz funduje puchary. Prezes jest zajęty czymś innym i nie ma niestety z tym przedsięwzięciem nic wspólnego, ale znajduje czas, żeby przyjechać i wręczyć puchary na zakończenie oraz stanąć do wspólnego zdjęcia, które ukazuje się w gazecie. Warto odnotować jednak fakt, że w ciągu dwóch lat uczęszczania dzieci do GKS Błękit Pniewo klub zakupił 4 piłki, a po interwencji rodziców zapłacił wpisowe za 2 turnieje: 200 zł i 150 zł. Resztę, czyli prawie wszystko opłacili rodzice. Podejmują też oni wielokrotne próby porozumienia się z prezesem. Składali pisma, na które do dzisiaj nie dostali żadnej odpowiedzi. Chęć dojścia do porozumienia w dużej mierze wynika z faktu, że chłopcy szybko robią postępy i bardzo angażują się w treningi. Zżyli się ze sobą, z radością uczestniczą w turniejach. Rodzice natomiast pomagają w montażu piłkochwytu, dosiewają trawę, kupują nawóz, przekazują prezesowi kwotę 500 zł z wiarą, że zostanie ona przeznaczona na młodych sportowców. Zawiodą się kolejny raz. Dwoje z nich chce zostać członkami klubu. Wpłacają więc składkę roczną w lutym w wysokości 100 zł od osoby. Prezes po wzięciu pieniędzy do ręki (w obecności innych rodziców) oznajmia, że podejmie decyzję o ich przyjęciu w grudniu. Rodzice więc w piśmie dziękują panu prezesowi za członkostwo i każą przeznaczyć te pieniądze na cele statutowe. Brak jakiejkolwiek reakcji zmusza ich jednak do podjęcia kolejnych kroków. Monitują w wydziale edukacji w gminie o nieprawidłowościach w klubie. Słyszą, że prezes ma na wszystko faktury. Czekają więc na ich weryfikację, ponieważ wiadomo jedno: klub nie poniósł prawie żadnych kosztów związanych z drużyną Orlików.
Rok 2013. Gminne pieniądze przeznaczone na GKS Błękit Pniewo mają być „rozpisane”, czyli podzielone na poszczególne drużyny trampkarzy, orlików i seniorów, co ma zapobiec nieprawidłowościom przy ich podziale. Zarząd klubu występując do gminy o dotacje zgłasza 30 dzieci (trampkarzy), z czego tylko 11 faktycznie uczęszcza na treningi. Pozostałe dzieci są „na sztukę”. Chodzi głównie o mieszkańców Chwarstnicy i okolic, które nie biorą udziału w treningach. Pan prezes dowozi ich swoim prywatnym samochodem tylko na mecze czy rozgrywki. W styczniu rodzice nawiązują kontakt z drużyną niemiecką z Gartz. Zapraszają ich na sparing (relacje można było przeczytać w Gazecie Gryfińskiej). Potem opłacają wszystkim uczestnikom pobyt w centrum wodnym Laguna oraz poczęstunek w tamtejszej restauracji. Jak zawsze pieniądze wyciągają z prywatnych portfeli. Problem z porozumieniem się z prezesem ma także trener dzieci, który w kwietniu 2013 r. oświadcza, że rezygnuje z trenowania dzieci, ponieważ „nie widzi możliwości dalszej merytorycznej współpracy z zarządem GKS Błękit Pniewo”, a cała sprawa dotyczy kwestionowania decyzji trenera. W maju rodzice wystosowują pismo do prezesa z prośbą o przedstawienie dalszej sytuacji ich pociech. Otrzymują zapewnienie, że trener będzie. Ten okazuje się jednak pseudotrenerem bez uprawnień i ma niestety bardzo ograniczony czas dla swoich podopiecznych – jedną godzinę w tygodniu. Do drużyny Błękitu chcą dołączyć dzieci z pobliskich oraz z Gryfina. Prezes nie wyraża zgody. Nie chce więcej dzieci. W tym samym czasie przedstawia pismo w gminie, informujące, że od września 2013 nie będzie już istniała drużyna trampkarzy. Rodzice otrzymują informację zgoła odmienną, że od września 2013 drużyna nadal będzie funkcjonować. Jeszcze niczego nieświadomi rodzice w lipcu piszą kolejne pismo do prezesa z prośbą o trenera z uprawnieniami dwa razy w tygodniu. Odpowiedzi pisemnej nie otrzymują, ale znajdują ją na stronie internetowej klubu, na której czytają, że klub „zawiesza” grupę trampkarzy ze względu na problemy finansowe. W 2013 r. gmina przeznaczyła na działalność klubu 22 tys. zł. z czego dzieci nie dostały absolutnie nic!!! Pytamy więc: jakie problemy finansowe? Pytamy dalej: dlaczego z pieniędzy przeznaczonych na dzieci prezes opłaca seniorów? Czy pieniędzmi publicznymi można sobie dowolnie dysponować? Dlaczego ludzie dorośli odbierają dzieciom szansę rozwoju i chęci grania w piłkę nożną? Przypomnijmy w tym miejscu jak brzmi pkt.3 rozdz. 2 Statutu Błekitu Pniewo, który mówi, że: Celem działania stowarzyszenia jest tworzenie warunków i rozwijanie zainteresowań kulturą fizyczną , sportem i rekreacją wśród mieszkańców powiatu , a w szczególności wśród dzieci i młodzieży ze środowisk wiejskich. To niestety jeszcze nie koniec. Bez jakichkolwiek uzgodnień z rodzicami prezes zawarł porozumienie z UKS Energetyk Gryfino o przejściu trampkarzy do tego właśnie klubu. Czy ktokolwiek pomyślał, czy wszystkich rodziców będzie stać na dowożenie dzieci 3 razy w tygodniu na treningi? Niestety na pieszo nie dojdą, zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym, tak jak ich koledzy mieszkający na miejscu w Gryfinie. Pracujący do późna rodzice nie będą mieli szans ani dzieci zawieźć, ani odebrać. Mogą je za to po prostu zamknąć w domu. Czy o to chodziło? A co z hasłami głoszonymi wszem i wobec przez dorosłych, że dzieci są najważniejsze? Że zdrowie jest najważniejsze? Wysiłki wielu ludzi zostały zniweczone. Dzieci okazały się tylko pionkiem w grze. To one zapłacą najwyższą cenę. Artykuł ten napisali rodzice. Starali się przedstawić całą sytuację jak najrzetelniej i najbardziej obiektywnie. Wszyscy wierzymy, że w ten sposób otworzą się oczy włodarzom miasta, którzy uważniej przyjrzą się działaniom ludzi korzystających z publicznych pieniędzy. Wszak nic tak nie bulwersuje, jak bezceremonialne lekceważenie dzieci, które wzięło się pod swoje skrzydła oraz dowolność w dysponowaniu naszymi wspólnymi finansami. Rodzice trampkarzy Błękitu Pniewo
Prawdziwa prawda o Błękicie
Nawiązując do treści listu „Cała prawda o Błękicie” Zarząd Gminnego Klubu Sportowego Błękit Pniewo pragnie odnieść się do wytoczonych pomówień i przedstawić zainteresowanym historię Błękitu oraz prawdziwą historię Orlików, opartą na „współpracy” z rodzicami tych młodych piłkarzy, a także podstawy reorganizacji sekcji funkcjonujących w stowarzyszeniu…
Rok 2010… W kwietniu powstaje stowarzyszenie GKS Błękit Pniewo. Zaczynamy od zera… nie mając sprzętu, boiska, szatni… mając za to ambicję i determinację. W sierpniu klub zgłasza drużynę do rozgrywek ZZPN i występuje do Burmistrza Miasta i Gminy Gryfino o wsparcie działalności. Klub otrzymuje dotację w wysokości 10 tys. zł, którą przeznacza głównie na zakup pierwszego kompletu strojów, sprzętu sportowego, na zgłoszenie drużyny do rozgrywek i całą resztę na utrzymanie boiska.
Rok 2011… Błękit składa ofertę na prowadzenie zadania publicznego i otrzymuje dotację z gminy w wysokości 10 tys. zł. W czerwcu klub awansuje do A klasy i niedługo później zostaje zawiązana sekcja Orlików (dwa roczniki). Grupą młodych zawodników zajmuje się trener z uprawnieniami (trener II klasy), a prezes klubu występuje do wszelkich możliwych instytucji o środki finansowe na jego wynagrodzenie… a było niemałe. Rodzice szybko akceptują trenera, więc władze klubu podejmują działania i pozyskują środki finansowe dla trenera. Dofinansowanie na ten cel nie wzięło się „samo z siebie” drodzy Rodzice… Przed okresem zimowym klub występuje do szkół o udostępnienie sali gimnastycznej dla zawodników Błękitu Pniewo. Zgodę otrzymujemy jedynie z SP1 i tam zawodnicy mają możliwość treningu jeden dzień w tygodniu przez 3 godziny. Trenerzy uzgodnili między sobą równy podział czasowy treningów. Dodatkowo rodzice Orlików uzgadniają z dyrekcją SP2 możliwość prowadzenia kolejnego treningu w przyszkolnej sali. Klub w tej sprawie składa pismo do dyrektor i otrzymuje zgodę… gdzie tu desperacja rodziców?
Rok 2012… Błękit składa ofertę na prowadzenie zadania publicznego i otrzymuje dotację z gminy w wysokości 15 tys. zł. Obiekt w Pniewie przechodzi remont (opłacany w 90% z własnych prywatnych środków), a wszystkie sekcje rozgrywają mecze i prowadzą treningi w Gryfinie bądź Chwarstnicy (trampkarze). Przystępując do rozgrywek rundy jesiennej utworzona zostaje dodatkowo sekcja trampkarzy. A w sekcji Orlików niespodzianka… rodzice nie chcą już dotychczasowego trenera, uznając jego warsztat za zbyt słaby a metodyki treningowe za zbyt profesjonalne (?). Klub poszukuje w trybie pilnym trenera… i znajduje. Trener jest osobą aktywną i poza sezonem rozgrywkowym niekiedy brakuje mu czasu na zajęcia z Orlikami… a może po prostu ich częstotliwość była niewspółmierna do potrzeb? Wyraz niezadowolenia tym faktem daje jeden z rodziców w okresie zimowym. Chociaż najpierw, w uzgodnieniu z trenerem, godzi się sam prowadzić zajęcia pod jego nieobecność… cóż, rodzice zmiennymi bywają.W kwestii składek: po pierwsze, propozycja wyszła od rodziców, po drugie, zbierane były przez rodziców i po trzecie, wszystkimi zebranymi w ten sposób pieniędzmi dysponowali rodzice. Klub nie ingerował w tej materii. A 500 zł przekazane prezesowi zostały w całości rozdysponowane na sprzęt treningowy i stroje dla Orlików za wiedzą i wskazaniem dwójki rodziców! Pytamy się zatem, kto jest twórcą tego wywodu i dlaczego tyle w nim niedorzecznych oskarżeń i kłamstw?
Rok 2013… Błękit składa ofertę na prowadzenie zadania publicznego i otrzymuje dotację z gminy w wysokości 22 tys. zł. Wiosną wystartowały rewanżowe turnieje Orlików… i kolejna niespodzianka! Na jednym z turniejów prezes klubu obserwuje sytuację, w której trener, za wyraźnym przyzwoleniem rodziców, rozgrywa mecze w składzie starszym wiekowo niż dopuszcza regulamin, ba! piłkarzami niebędącymi zawodnikami Błękitu! Tego właśnie zdarzenia dotyczyło „kwestionowanie decyzji trenera”. Współpraca z trenerem wkrótce się kończy, a winą za wszystko obarczony zostaje jak zwykle prezes. W lipcu, w przerwie między sezonami, zarząd w związku z awansem do klasy okręgowej dokonuje analizy finansowej oraz kadrowej i podejmuje decyzję o zawieszeniu sekcji trampkarzy, i utworzeniu sekcji juniorów. Aby zapewnić ciągłość szkolenia zawodnikom, którzy nie przeszli do sekcji juniorów, zarząd klubu porozumiewa się z Zarządem UKS Energetyk Junior w zakresie możliwości przejścia tych zawodników do klubu z Gryfina. Z opcji tej skorzystało ośmiu zawodników. W międzyczasie do klubu wpływa pismo rodziców z żądaniami zatrudnienia wyspecjalizowanego trenera i zwiększenia częstotliwości treningów. Zarząd odnosi się pisemnie do wniosku, uzasadniając powody jego negatywnego rozpatrzenia. Pisemnie zarząd odnosi się również na donos rodziców do burmistrza o nieprawidłowościach w klubie… donos nie pierwszy i zapewne nie ostatni.
Szanowni Rodzice…Zarzuty dotyczące spraw finansowych stawiane w liście są kłamliwe i świadczą o głębokiej niewiedzy ich twórców. Nasz klub, podobnie jak kilkanaście innych stowarzyszeń w naszej gminie, korzysta ze środków publicznych i rozlicza się z nich przed burmistrzem, a także komisją rewizyjną. Podział wydatków jest Państwu oczywiście znany, inną kwestią pozostaje to, czy się z nim zgadzacie, czy nie. Zarząd gospodaruje otrzymanymi środkami finansowymi zgodnie z ich przeznaczeniem i według kryterium oszczędności. Przykro nam, iż oczekiwaliście, że otrzymacie do dyspozycji gotówkę i wydacie na hamburgery oraz basen. Prowadziliście od początku swoją politykę w naszym klubie, zapominając o własnych dzieciach. Dla nich sama możliwość grania w piłkę jest spełnieniem radości. Nie dresy znanej firmy, nie pomeczowe obiady i nie trener ze specjalnymi uprawnieniami, którego żądaliście. Zauważcie, że Wasze pociechy w dalszym ciągu przychodzą na boisko pograć w piłkę, korzystają ze sprzętu klubowego i, mimo że nie są zawodnikami Błękitu, nikt im tego nie utrudnia (niektórzy trenują nawet z bramkarzem seniorów). Nazywanie dzieci z Chwarstnicy i okolic „dziećmi na sztukę” jest przejawem Waszej arogancji i uprzedzenia. Pragniemy poinformować, że właśnie ci zawodnicy „na sztukę” stanowią dziś fundament drużyny juniorów i reprezentować będą Błękit, bez względu na to, czy się Wam to podoba, czy nie, bo nie przyszli tu grać dla rodziców tylko dla siebie.
Kolejna sprawa, wymieniacie Państwo ogromny udział rodziców w pracach na obiekcie… zatem informujemy wszem i wobec, że „zakup nawozu” było to ok. 2 kg nawozu, który został jednemu z rodziców po pracach w ogródku. Reszta wymienionych „czynów” sprowadza się do pomocy jednego rodzica przy wieszaniu siatki i jednego przy wysiewie trawy… ot cała gigantyczna praca, którą wykonali rodzice na boisku w ciągu dwóch lat. Chwała Wam i podziękowania za to, że zakupiliście stroje dla swoich pociech. Doceniamy Wasz gest, ale nie zapomnijcie, że stroje te wraz z odejściem z klubu zabraliście ze sobą, więc żadna to szczodrość w stronę Błękitu i zarazem kiepski powód do rozgłaszania.
Sugerujecie również, iż z dotacji gminnej utrzymywani są wyłącznie seniorzy. Otóż wyjaśniamy, że zawodnicy pierwszego zespołu od dnia powstania Błękitu, po chwilę obecną, przeznaczają własne finanse na transport i sprzęt sportowy, wspierają klub składkami, zabiegają o sponsorów, a przy tym grają bez jakichkolwiek gratyfikacji… i nie przeszkadza im to w osiąganiu sukcesów. Dowodem szacunku i sympatii, jaką darzą ich kibice, jest liczba ok. 300 osób, która przyszła na inaugurację sezonu. Tylko kompletny laik mógł napisać tak wierutną bzdurę.
Mamy nadzieję, że opinia publiczna dobrze odczytała Wasz list… list wypełniony przechwałkami o aktach sponsorskich, pisany demagogicznym językiem przez skrajnych ignorantów. Jeśli uważacie, że ideą sportu dzieci jest zapraszanie na basen i pomeczowe fast foody to nie dziwi fakt, że nie znaleźliśmy wspólnego języka. Wytaczając publiczną „bitwę” Błękitowi ośmieszacie się i kompromitujecie. Jako działacze stowarzyszenia, które przebojem wprowadziło się na areny sportowe naszego regionu, skupiając wokół siebie ludzi wykształconych i aktywnych, nigdy nie pozwolimy na szarganie dobrego imienia Błękitu. Mimo iż jest nam przykro, że staliśmy się celem Waszych niedorzecznych ataków, nie żywimy urazy za Wasze postępowanie… za donosy i pomówienia w naszym kierunku. Wiemy także, że zdanie przedstawione w liście nie jest poglądem wszystkich rodziców, a jedynie indywidualną, subiektywną i urojoną opinią niewielkiego grona sfrustrowanych. Zawsze gotowi jesteśmy na dialog z ludźmi kompetentnymi, chętnymi tworzyć a nie niszczyć i przede wszystkim z realistami. Wyobrażacie sobie Państwo, ile wyrzeczeń kosztuje prowadzenie klubu sportowego, ile pracy i własnych pieniędzy? Zarząd klubu tworzą ludzie mieszkający w Pniewie i Żórawkach, ludzie którym zależy na ożywieniu społeczności lokalnej i stworzeniu warunków rozwoju sportu, aby na mecze w Pniewie przychodziły tłumy, jak ma to obecnie miejsce. Takim działaniem, donosami, listami i oszczerstwami wykazujecie brak szacunku dla pracy, którą wykonujemy i dla nas samych. Pamiętajcie jednak, że robimy to, by udowodnić, iż można, że sport to pasja, i że kłamstwami naszego zapału nie jesteście w stanie zgasić… taka jest prawdziwa prawda o Błękicie. Z poważaniem Zarząd GKS Błękit Pniewo
Komentarze