Reklama

Leśnicy i technologia. Wpadają złodzieje drewna

Mają broń palną, terenowe samochody i zaawansowane technologie. W walce ze złodziejami drewna są coraz bardziej skuteczni. 22 listopada o 01:05 w wyniku perfekcyjnie zaplanowanej zasadzce zatrzymali na gorącym uczynku trzech złodziei

Duże ilości drewna zaczęły ginąć spod gryfińskich lasów pod koniec października. Złodzieje byli bardzo metodyczni, zawsze kradli zbliżoną ilość drewna, wybierali podobne godziny, korzystali z dróg dojazdowych używanych przez leśników. Marcin Rogalski, komendant Straży Leśnej Nadleśnictwa Gryfino zaznacza także, że dzisiaj leśnicy mają do swojej dyspozycji zaawansowany sprzęt, który pozwala nie tylko rejestrować moment popełniania przestępstwa, ale również podnosić alert w chwili, gdy ktoś w nocy wjeżdża do lasu.

- Technologia pozwoliła nam na ujęcie sprawców ostatniej kradzieży – wyjaśnia komendant.

Reklama

 
Nocna zasadzka

Leśnicy nie zdradzają, w jakiej części nadleśnictwa dokonywano kradzieży. Twierdzą jedynie, że dysponują mobilnym sprzętem, który pozwala na monitorowanie praktycznie całego terenu nadleśnictwa.

- To już nie tylko kamery i fotopułapki uruchamiane na podczerwień – mówi Marcin Rogalski. – To również lokalizatory GPS, które można ukryć w składowanym drewnie,  pozwalają namierzyć to drewno w chwili, gdy zostanie skradzione oraz pokazują trasę i miejsce wyładunku drewna . To także sygnalizatory, które mówią, gdzie do lasu wjechał samochód – tłumaczy.

Reklama

Technologie są coraz bardziej zaawansowane, co sprawia, że wykrywalność kradzieży jest coraz większa. Przestępcy mogą się obawiać.

- Jesteśmy w stanie nie tylko ich zidentyfikować, ale również dotrzeć do paserów, czyli osób, które kupują kradzione drewno – mówią leśnicy.

Przez trzy tygodnie regularnie z terenów, na których prowadzona jest wycinka, kradziono drewno. Za każdym razem tyle samo. Fotopułapki rejestrowały wjeżdżający do lasu pojazd, był to biały bus. Złodzieje działali metodycznie, najpierw objeżdżali teren w poszukiwaniu ewentualnej zasadzki, potem, jeśli teren był czysty, kradli drewno bukowe. Strażnicy leśni przestępców jednak przechytrzyli, dzięki nowoczesnemu sprzętowi ustalili, w jakim miejscu pojawili się złodzieje. Do tego używali siatek maskujących, samochód straży leśnej był nie do zauważenia. Podobnie jak uzbrojeni strażnicy, którzy cierpliwie czekali, aż bus zostanie załadowany do pełna.

Reklama

 

Zatrzymani na gorącym uczynku

Jest godzina 01:05, dzień 22 listopada. Do lasu wjeżdża biały bus, systemy alarmowe natychmiast sygnalizują, w jakim miejscu pojawili się złodzieje. Strażnicy leśni zaciskają pętlę, po chwili są w miejscu, w którym dokonywana jest kradzież. Cierpliwie obserwują poczynania przestępców. Złodziei jest trzech, ładują do busa bukowe drewno. Luk bagażowy w aucie marki Mercedes Sprinter jest specjalnie oznaczony, złodzieje wiedzą, kiedy zapełni się. Kiedy załadunek się kończy, uzbrojeni strażnicy leśni wychodzą z ukrycia i zatrzymują trzech mężczyzn.

Reklama

- W busie mieli specjalne oznaczenia pojemności, najprawdopodobniej chcieli ukraść taka ilość, jaką zamówił od nich klient – mówi Marcin Rogalski.

Mężczyźni w chwili zatrzymania byli zaskoczeni obecnością leśników, ale… nie stracili zimnej krwi.

- Zaproponowali, że nam zapłacą za to drewno – mówi komendant Straży Leśnej. – Chcieli nam wręczyć łapówkę – dodaje bez ceregieli.

Strażnicy skusić się nie mieli zamiaru, teraz zatrzymani mężczyźni odpowiedzą nie tylko za kradzież, ale również za próbę udzielenia korzyści majątkowej.

Reklama

 

Pomylili się w wyliczeniach

Złodzieje liczyli, że sprawa rozejdzie się po kościach,. Nie znali na pamięć cennika drewna, byli przekonani, że ukradzione przez nich drewno bukowe nie przekroczyło wartości ok 400 złotych, toteż nie odpowiedzą za przestępstwo, a jedynie za wykroczenie.

- Nie wiedzieli, co kradną – mówi Marcin Rogalski. – Skradzione drewno nie było drewnem opałowym, ale użytkowym przeznaczonym do dalszego przerobu i wykorzystania w przemyśle, co sprawia, że jego wartość była większa – tłumaczy.

Reklama

Drewno wyceniono na 750 złotych, a to kwota, za jaką odpowiada się karnie. Sprawę przejmie teraz komenda policji i prokuratura. Wina zdaje się być oczywista, są nie tylko świadkowie przestępstwa w osobach leśników, ale również film z kamer.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama