Rozmowa z Łukaszem Kosakiewiczem, nowym piłkarzem Błękitnych Stargard Szczeciński.
Łukasz Kosakiewicz: Czuję się dużo lepiej. Już w czwartek wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, dzięki czemu zostałem zawodnikiem Błękitnych.
Gdy władze Drawy w oficjalnym komunikacie zabroniły ci podjęcia treningów z innym zespołem, pomyślałeś, że temat przejścia do Błękitnych upadnie?
- Ani przez chwile nie miałem takich wątpliwości. To była gra ze strony działaczy z Drawska, którzy liczyli, że w taki sposób przekonają mnie do zostania w drużynie. Zależało im na tym, bo Drawa jest liderem rozgrywek, a ja byłem jedną z wiodących postaci w rundzie jesiennej.
Choćby z tego względu nie rozważałeś opcji pozostania w Drawsku Pomorskim na wiosnę?
- Na półmetku mieliśmy pierwsze miejsce i bardzo fajny zespół, ale Błękitni to przecie wyższy poziom. Poprzez dobrą grę w drugiej lidze można wybić się jeszcze bardziej. Są dalsze wyjazdy i spotkania z bardziej wymagającymi rywalami. Ja z kolei mam ambicję i cele w życiu, do których będę wytrwale dążył. A Błękitni Stargard umożliwiają mi ich realizację.
Nie bałeś się jednak, że w związku z przedłużającymi się negocjacjami trener Błękitnych zrezygnuje z pomysłu twojego transferu?
- Trener przez cały czas zapewniał mnie, że zależy mu na mojej osobie. Był zdeterminowany, by mnie u siebie zatrzymać i przekonywał mnie bym wytrzymał. Było pewne, że Drawa w końcu mnie puści i chce tylko dostać za mnie jak najwięcej pieniędzy. Negocjacje w tych sprawach nie są łatwe i wymagały czasu.
Wiesz na jakiej kwocie transferowej stanęło?
- Nie chciałbym o tym mówić. Lepiej niech to zostanie między oboma klubami.
Zatem na jak długo związałeś się z klubem ze Stargardu?
- Podpisałem umowę na okres półtora roku, ale kontrakt jest tak skonstruowany, że mogę rozwiązać go po każdej rundzie. Jeśli nie utrzymamy się w 2.lidze, bądź dostanę ofertę z wyższej ligi, bez problemów będę mógł odejść.
To atrakcyjne rozwiązanie, tym bardziej, że o utrzymanie w 2.lidze będzie ciężko. Patrząc na siłę zespołu, uważasz, że jest to wykonalne zadanie?
- Na pewno jest. Błękitni mają silny skład. W przerwie zimowej odszedł tylko Maciej Kaźmierowicz, który przeszedł do Bytovii Bytów. Mimo to kadra jest mocna i na pewno powalczy o dobry wynik. Jesienią nie było rewelacyjnie, ale to przez brak szczęścia. Błękitni przegrali dużo spotkań, w których nie mieli prawa stracić punktów i stąd takie, a nie inne miejsce (zespół zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli, a w związku z reorganizacją rozgrywek strefa spadkowa rozpoczyna się od dziewiątej lokaty – przyp. red.).
Jak wysoko oceniasz swoje szanse na wywalczenia miejsca w podstawowym składzie?
- W sparingach grałem bardzo dużo, ale wiadomo, że po to są żeby trener mógł przetestować nowe ustawienia i sprawdzić wszystkich zawodników. Nie będzie łatwo, ale mam taki charakter, że będę walczył do końca o pierwszy skład.
Kto będzie twoim głównym rywalem do gry?
- Zależy od tego gdzie trener mnie wystawi. W sparingach grałem na prawej pomocy, ale może się zdarzyć, że w lidze będę prawym obrońcą. Wówczas moimi rywalami będą Patryk Kurant oraz Piotr Wojtasiak. Obaj mogą grać na prawej obronie, ale też na innych pozycjach, więc wszystko zależy od koncepcji trenera.
Patrząc po ostatnich sezonach, systematycznie co pół roku zmieniasz klub. Za sześć miesięcy będzie podobnie, czy zamierzasz osiąść w Stargardzie na dłużej?
- Ciężko powiedzieć. Od jakiegoś czasu mieszkam w Stargardzie i dobrze się tu czuję. Jednak nigdy nie wiadomo co będzie za kilka miesięcy. Na razie skupiam się na grze w Stargardzie i na tym by pokazać się z jak najlepszej strony.
Łukasz Kosakiewicz urodził się 19 września 1990 roku w Gryfinie. Jest wychowankiem Energetyka, w którego barwach debiutował w seniorskiej piłce w sezonie 2008/09. Choć zaczynał jako napastnik, z czasem przesunięty został na prawą obronę, gdzie występuje do dziś. W swojej przygodzie z piłką reprezentował ponadto barwy Regi Trzebiatów, Czarnych Żagań, Hetmana Grzybno i Drawy Drawsko Pomorskie. Ma 176 centymetór wzrostu, przy 71 kilogramach wagi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze