Łukasz Kosakiewicz spełnił swoje młodzieńcze marzenie i zagrał w meczu ekstraklasy na stadionie. Umieścił nawet piłkę w siatce Pogoni Szczecin...
Kosakiewicz, chociaż nie znalazł się w podstawowym składzie Korony Kielce na mecz z Pogonią Szczecin, otrzymał okazję pokazania się szczecińskiej publiczności.
Wychowanek Energetyka Gryfino został desygnowany do gry w 71 minucie, gdy zastąpił na murawie Elie Soriano. Chwilę później umieścił piłkę w siatce, lecz bramka nie została uznana przez sędziego. Arbiter odgwizdał bowiem spalonego.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a "Kosa" spełnił zadania taktyczne, jakie postawił przed nim trener Gino Lettieri. Po ostatnim gwizdku 27-latek podziękował szczecińskiej publiczności, która obdarzyła go brawami już w momencie pojawienia się na boisku.
Wpływ na to miały publikacje w "Gazecie Gryfińskiej", "Przeglądzie Sportowym" i biuletynie meczowym Pogoni, które przypominały związki Kosakiewicza z regionem i Dumą Pomorza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze