Reklama

Kolejne sparingi za nami

Jako że liga „tuż tuż”, nasze lokalne zespoły weszły w ostatni etap przygotowań przed sezonem. W miniony weekend do boju stanęły wszystkie nasze drużyny, z wyjątkiem Odrzanki Radziszewo. - Mieliśmy termin na nadzielę i postanowiliśmy nie skorzystać z niego. Zagramy sparing dopiero za tydzień z Dębem Dębno – komentuje trener Marek Minkwitz.


Energetyk Gryfino – Osadnik Myślibórz 4:3 (2:2)
Bramki: Jeż (dwie), Grąbczewski, Łazarz.
 
Nie z Vinetą Wolin, tylko z Osadnikiem Myślibórz zmierzyli się w sobotę piłkarze Energetyka.
Zmiana wynikała z zachowania rywala, który dzień przed odwołał swój przyjazd do Gryfina.
- Postawili nas pod ścianą, bo mieliśmy dwanaście godzin na to, by zorganizować sobie nowego sparingpartnera. Na szczęście udało się dogadać z Osadnikiem – mówi trener Marek Nikitiński, którego podopieczni po dwóch porażkach w końcu mogli cieszyć się z wygranej. Ta nie przyszła jednak w łatwych okolicznościach. Na szczęście na wysokości zadania w końcówce stanął Dawid Jeż. Środkowy obrońca najpierw w 80 minucie doprowadził do remisu, a osiem minut później ustalił wynik na 4:3.
- Obie akcje były do siebie bardzo podobne. Po podaniach Mateusza Nikitińskiego oraz Łukasza Aleksandrowicza, Dawid Jeż zamknął akcję na długim słupku – relacjonuje trener M. Nikitiński, który w sobotę testował Bartka Przygórzewskiego, byłego zawodnika futsalowej Pogoni 04 Szczecin. Ciężko ocenić jednak jego szansę na angaż. Chociaż pojawił się na boisku w 76 minucie, nie dotrwał do końca spotkania, kończąc je w skutek obejrzenia czerwonej kartki. W następnym meczu Energetyk zmierzy się z Dębem Dębno. Mecz odbędzie się w środę o godzinie 17. Trzy dni później zaś, tyle że w Stargardzie, zmierzy się z Błękitnymi.
 
Łabędź Gryf-hurt Widuchowa – Fagus Kołbacz 1:3 (0:2)
Bramka: Stemski

Po Błękicie Pniewo i Grocie Gardno, kolejnym przeciwnikiem prowadzonego przez Marka Blumkę Fagusa Kołacza był Łabędź Widuchowa. W spotkaniu liderów odpowiednio trzeciej i czwartej grupy rozgrywek A-klasy, lepsi okazali się goście.
- W pierwszej połowie przewaga Fagusa była druzgocąca. Mieli więcej sytuacji i wykorzystali dwie z nich – komentuje trener Łabędzia, Marcin Łapiński. Po okresie dominacji rywala, po przerwie gra wyrównała się. Drużyna z Widuchowej otrząsnęła się z letargu i za sprawą Leszka Stemskiego potrafiła zdobyć kontaktową bramkę. Swoje okazje mieli też jednak goście, w efekcie czego druga odsłona zakończyła się rezultatem 1:1.
- Nie ma co ukrywać, że nasza porażka jest zasłużona. Cieszy mnie jednak, że potrafimy dochodzić do sytuacji bramkowych. Musimy popracować jeszcze nad ich finalizowaniem – przyznaje trener Łapiński. W najbliższą niedzielę jego podopieczni podejmą Czarnych Czarnówko.
 
Grot Gardno – Blau-Weiss Gartz 2:6 (0:3)
Bramki: Gwiazda (dwie)
 
Wciąż słabo, choć już nie tragicznie wygląda sytuacja Grota Gardno. Po dwóch wysokich porażkach z Czarnymi Lubanowo (0:3) oraz Fagusem Kołbacz (0:6), piłkarze trenera Marcina Wojtysiaka ponieśli co prawda kolejną klęskę, lecz widoczne jest światełko w tunelu. W niedzielnym spotkaniu z Blau-Weiss Gartz nasz A-klasowiec zdobył wszak dwie pierwsze bramki tego okresu przygotowawczego. Ich autorem jest Piotr Gwiazda. Choć nieco poprawiła się skuteczność, gra wciąż nie jest zadowalająca.
- Nie mogłem być na meczu, bo jestem na obozie UKS-u, ale z relacji Tomasza Namiecińskiego wiem, że nasza gra wyglądała podobnie do poprzednich meczów. Pierwszą połowę przespaliśmy, ale w drugiej było lepiej – stwierdza popularny „Majster”, który ma jeszcze kilka tygodni na odmienienie oblicza zespołu. Wszak Grot wciąż liczy się w walce o awans do Okręgówki…
 
Błękit Pniewo – Mieszko Mieszkowice 7:0 (2:0)
Bramki: Plis (pięć), Grudniewski, Kołucki.
 
Na właściwe tory po niedzielnej porażce z Blau-Weiss Gartz wraca zespół Błękitu Pniewo. I czyni to z przytupem, gdyż podopieczni trenera Arkadiusza Durmy wręcz rozbili kolejnego przeciwnika, jakim był Mieszko Mieszkowice.
- Po wypadku przy pracy w meczu z Gartz, spotkanie z Mieszkiem potwierdziło przypuszczenia moje i Marcina Pietraszewskiego co do formy drużyny. Wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma obaw o  naszą formę – uznaje A. Durma. Mecz z ligowym rywalem był o tyle istotny, że po raz pierwszy w okresie przygotowawczym został rozegrany w sobotę. Zawodnicy Błękitu nie mieli więc za sobą ciężkich zmagań z gryfińskiej halówki.
- Graliśmy dzień przed GLHA, więc po raz pierwszy na dużej świeżości. O tym, jak sporo nam to dało świadczy wynik – dodaje trener, ciesząc się z bardzo dobrej dyspozycji strzeleckiej Pawła Plisa. Najlepszy strzelec rundy jesiennej rozgrywek Regionalnej Okręgówki zdobył bowiem aż pięć bramek. Po jednym trafieniu dorzucili z kolei Arek Kołucki i Patryk Grudniewski
 
Iskierka Szczecin – Ogniwo Babinek 0:1 (0:1)
Bramka: G. Kaniecki.
 
Po odpadnięciu z Zimowego Pucharu o Puchar Prezesa ZZPN, Ogniwo na gwałt musiało znaleźć sobie nowych sparingpartnerów. Sztuka ta okazała się trudniejsza, niż można było przypuszczać.
- Nikt nie chciał zagrać z nami w weekend, więc musieliśmy przystać na termin czwartkowy – zdradza trener Rafał Gnap. Ostatecznie jego podopieczni zmierzyli się w Szczecinie z tamtejszą Iskierką. Spotkanie zakończyło się dla zespołu z Babinka pomyślnie.
- Wygraliśmy 1:0 po bramce Grześka Kanieckiego. Cieszy mnie postawa chłopców, bo pokazali się z dobrej strony – dodaje Gnap.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama