Reklama

Kilkaset metrów klęski

Mieszkańcy ulicy Pomorskiej są rozgoryczeni, nazywają pracowników powiatu oszustami. Urzędnicy się tłumaczą i zapewniają, że robią co mogą, by dotrzymać słowa. Tymczasem budynki mieszkalne pękają, na Pomorskiej wciąż trwa ruch ciężkich samochodów, a finału w postaci przebudowy drogi nie widać.

Batalia o przebudowę Pomorskiej lub zamknięcie jej dla ruchu samochodów ciężarowych trwa od blisko dwudziestu lat. W tym czasie, jak wskazują mieszkańcy, ich domy coraz bardziej pękają. Od lat składane są deklaracje do zarządcy drogi, czyli powiatu, że problem zostanie rozwiązany. Od dwóch lat mówi się także o porozumieniu pomiędzy powiatem a GDDKiA w sprawie współfinansowania przebudowy kilkusetmetrowego odcinka drogi. Od listopada powiat zapowiadał zamknięcie Pomorskiej dla ciężarówek. Postawił znaki informacyjne, że taki ruch od 1 styczna będzie zabroniony.
- I stało się jak zawsze – mówią mieszkańcy Pomorskiej. - Znów nas okłamano. To oszuści – nie przebierają w słowach.
Powiat nie dotrzymał słowa, na początku miesiąca część tablicy informacyjnej została zaklejona, widnieje tylko hasło informujące o tym, że będzie zorganizowany objazd. Ale od kiedy? Ta część tablicy jest już nieczytelna.
- Nie jesteśmy oszustami – tłumaczy wicestarosta, Jerzy Miler. - Staramy się znaleźć w tej sytuacji rozwiązanie i myślimy nie tylko o mieszkańcach, ale i o przedsiębiorcach mających firmy transportowe – mówi.
- Na wniosek GDKiA wstrzymaliśmy ograniczenie ruchu do marca – wyjaśnia z kolei Arkadiusz Durma, szef powiatowego Wydziału Zarządzania Drogami i usprawiedliwia swoją decyzję. Mieszkańcy natomiast mówią:
- Nie wiemy, czym zarządza pan Durma, ale na pewno nie drogami, co widać na Pomorskiej – ironizują.


Chcemy to zakończyć
Udało się nam skontaktować z Grzegorzem Dziedziną, zastępcą dyrektora GDDKiA w Szczecinie. Mówi on, że rozumie pretensje mieszkańców Pomorskiej.
- Mają prawo się czuć oszukani, z zewnątrz właśnie to tak wygląda – przyznaje. – Ale naprawdę jest inaczej. Problem polega na tym, że my jako GDDKiA możemy finansować remonty tylko na swoich drogach – wyjaśnia.
To właśnie stoi na przeszkodzie podpisania porozumienia pomiędzy generalną dyrekcją a powiatem. Jak tłumaczy Grzegorz Dziedzina, już wcześniej oddziały GDDKiA w Polsce wchodziły w tego rodzaju układy i często były z tego powodu problemy prawne, przepisy bowiem nie dają możliwości wspólnych inwestycji.
- Chcemy to doprowadzić do końca, szukamy możliwości prawnych i je analizujemy, jeśli wszystko dobrze pójdzie, jeszcze w tym roku ruszą prace – tłumaczy ostrożnie Grzegorz dziedzina.
Mieszkańcom Pomorskiej ta deklaracja nie wystarcza, twierdzą, że podobnych słyszeli już dużo i nigdy nic z nich nie wynikało.  Jerzy Miler również żałuje, że sprawa tak długo trwa. Przyznaje, że był zamiar zamknięcia drogi, ale… prócz skarg mieszkańców Pomorskiej, pojawił się jeszcze jeden protest, ze strony przewoźników.
- Jest u nas sporo firm transportowych, ich właściciele przyszli do nas i powiedzieli otwarcie: jeżdżenie objazdami sprawi, że koszty działalności wzrosną i wiele z tych firm po prostu przestanie istnieć. Musimy myśleć o wszystkich, nie tylko o mieszkańcach – tłumaczy.
Jedną z możliwości jest przejęcie przez GDDKiA Pomorskiej w zasoby swoich dróg. Powiat nie byłby już zarządcą, ale wtedy bez przeszkód byłoby można prowadzić inwestycję i generalna dyrekcja mogłaby to sfinansować samodzielnie.
- Jest kilka pomysłów, ale nie chcę na razie zdradzać szczegółów – informuje Grzegorz Dziedzina.
Zapowiada, że rąbka tajemnicy uchyli dopiero, kiedy dojdzie do porozumienia z powiatem.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama