Dni Gryfina doczekały się 26. edycji. Na przestrzeni lat zmieniała się nie tylko impreza, ale też sposób jej celebrowania. Niegdyś, gdy światła sceny gasły, zabawa przenosiła się do lokalnych klubów i dyskotek. W zależności od muzycznych upodobań: „Joya”, „Grąbala”, „Manhattanu”, „Czterech Kątów”, czy „Dream Teamu”, „Antałka” i nieodżałowanej „Rybakówki”. Razem z gryfinianami bawili się w nich muzycy. Jak Lady Pank, które zajmuje specjalne miejsce w historii „gryfińskiej majówki”. Przedstawiamy pierwszy odcinek historii tego wydarzenia
Dni Gryfina nie pojawiły się z niczego. Wyrosły na imprezach, które przed trzema dekadami charakteryzowały naszą okolicę.
- Gryfino było miastem muzyki. W samych latach 90., w jednym czasie działało tutaj jedenaście, jeśli nie więcej kapel rokowych! - wylicza Ewa De La Torre, która we wrześniu 1988 r., świeżo po studiach, została dyrektorem Gryfińskiego Domu Kultury.
O problemach instytucji w okresie przemian ustrojowych szerzej pisaliśmy przy okazji rocznicy koncertu, który dali muzycy Green Day. Nie ma sensu powtarzać tych treści, zwłaszcza, że artykuł dostępny jest w całości na naszym portalu.
Tekst odnosi się jednak nie tylko do listopadowego występu amerykańskiej grupy. Opowiada również o grupie osób, które zaangażowały się wówczas w gryfińską kulturę. Jednym z nich był nastoletni Krzysztof Kozak. Z jego inicjatywy odbywały się nowofalowe koncerty „Ewolucji”. Regularnie wypełniona po brzegi sala pokazywała, że w mieście istnieje ogromne zainteresowanie i zapotrzebowanie na tego typu wydarzenia. Niszę zapełniał nie tylko Giedek, ale też działająca w najlepsze Dolna Odra, która co roku we wrześniu organizowała na stadionie „Dni Energetyka”.
- W ramach symbiozy, łączącej elektrownie z magistratem, jako GDK włączaliśmy się w organizację. Gdy wydarzenie zaczęło wygasać (kierownictwo zakładu uznało, że od imprez masowych, woli organizować raczej spotkania wewnętrzne, choćby w ośrodkach, które należały do elektrowni), to ludziom zaczęło brakować, że nie ma żadnej, tak dużej imprezy plenerowej – mówi De La Torre, dodając, że od 1991 r. odbywały się Gryfińskie Spotkania Rockowe.
Ich termin ustalono na majówkę, co miało solidne uzasadnienie. Data ta silnie zakorzeniła się w głowach gryfinian ze względu na pochody 1-majowe, które w Gryfinie obudowane o tyle mocno, że pod miastem znajdował się duży zakład pracy, będący żywicielem dla całego regionu.
- Taka podmianka. Do miasta cały czas zjeżdżały się tłumy, ale nie ze względów patriotycznych, tylko muzycznych – uśmiecha się Ewa De La Torre, dodając, że w kolejnych latach, w naturalny sposób, GDK postanowił rozszerzyć ofertę.
- Koncerty rockowe mimo wszystko skierowane były do pewnej grupy mieszkańców, a jak wiadomo gusta są rozmaite. Zaczęliśmy więc zastanawiać się nad organizacją czegoś na kształt muzycznych imienin miasta – zdradza kulisy była dyrektor GDK.
Gwiazdy nierobiące wrażenia
Muzyczne wydarzenia, w tym również wspomniane spotkania rockowe, zostały skumulowane w 1995 roku, bo wtedy właśnie miała miejsce pierwsza edycja DG. O tym, że Gryfino rzeczywiście było miastem muzyki, świadczyć może fakt, iż lokalna gazeta… nie do końca zauważyła, że odbyła się impreza, która na zawsze zagości w sercach gryfinian.
Wprawdzie „Echo Gryfina”, jedyny działający wtedy tygodnik, zamieściło program i zapowiedź wydarzenia, ale bez nazwy, pod którą do dzisiaj funkcjonuje. W relacji pojawia się zresztą zwrot o „udanych majówkowych imprezach”, tak jakby ówcześni nie utożsamiali wszystkich atrakcji z jednym szyldem. Trzy dekady temu w Gryfinie działo się naprawdę wiele, co pozwala twierdzić, że miejscowi przywykli do tego typu „luksusów” i stałego zapewniania im rozgrywki.
Z Dolnej Odry wciąż płynął strumień pieniędzy, przeznaczanych na dwie najważniejsze dla społeczności gałęzie: sport i kulturę. W momencie, gdy większość klubów piłkarskich województwa zaciskała pasa, Energetyk ściągał piłkarzy Pogoni, w tym ex-reprezentanta kraju Krzysztofa Urbanowicza, czy przyszłą gwiazdę krajowych boisk, młodego Pawła Drumlaka. W Szczecinie mówiono, że klamki w szatniach na Stadionie Miejskim w Gryfinie są zrobione… ze złota.
Na panujące powszechnie przeświadczenie o gryfińskim bogactwie wpływ miała również organizacja międzynarodowych turniejów kobiecego tenisa ziemnego. W 1992 r. do Gryfina przyjechały zawodniczki z całego kontynentu, władze europejskiej federacji oraz stacja Eurosport!
Piszemy o tym nieprzypadkowo. Dni Gryfina korzystały bowiem z infrastruktury, która powstała z okazji tenisowego święta. Wybudowano wówczas nie tylko korty, na których odbyły się Dni Gryfina 1995, ale też Pod Platanem, czyli „hotel o wysokim standardzie z restauracją, klubem, czytelnią i apartamentami”.
Elektrownia dawała ponadto środki na opłacenie muzyków.
- Dolna Odra dawała pieniądze, ale nie była jedynym źródłem. Duże wsparcie dawał nam też burmistrz. Wojciech Długoborski był przecież kiedyś dyrektorem Słowianina, więc doskonale rozumiał kulturę. Poza tym jeździliśmy do różnych firm. Zawieraliśmy umowy barterowe, oferując wymianę usług. Tak sponsorem Dni Gryfina został browar Bosman. Z każdą edycją lista naszych partnerów rozszerzała się, na co wpływ miała też coraz większa jakość imprezy – komentuje E. De La Torre.
Zauważyliśmy związany z tym paradoks. Chociaż w latach 90. przez gryfiński stadion oraz plac ks. Barnima (bo na nim też odbywały się imprezy, przy zamknięciu ruchu na głównej ulicy, czyli B. Chrobrego) przewinęły się największe gwiazdy polskiej muzyki, zdaje się, że… nie robiło to większego wrażenia. Nie wynika to choćby z artykułów prasowych. Zapowiedzi były oszczędne, tak samo jak relacje.
A przecież już w 1995 r. w mieście zagrali m.in. Dezerter i Lady Pank, w 1996: Bajm i Skaldowie, w 1997: Perfect, Urszula, Elektryczne Gitary, w 1998: Varius Manx, Oddział Zamknięty, T-Love, Raz Dwa Trzy, Dżem, VOO VOO, Golden Live, Kazik, a w 1999: Republika, Myslovitz, Lady Pank, O.N.A., Czarno-czarni i Formacja Nieżywych Schabuff!
Tak, jakby wszyscy przywykli i uznawali, że przyjazd gwiazd jest czymś na porządku dziennym. To też ciekawy wątek w kontekście dyskusji na temat „majówkowych roszczeń” gryfinian.
Koniec części I.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze