Reklama

Jak Pogoń z Legią

W Steklnie doszło w niedzielę do pierwszych w historii derbów pomiędzy tamtejszym Wichrem, a Rybakiem Weltyń. Mecz nie zakończył się jednak sensacją.


Mimo niskiego poziomu sportowego rozgrywek, bez wątpienia najciekawszą, sportową częścią weekendu było derbowe starcie w Steklnie. Choć mierzyły się ze sobą zespoły z dwóch odmiennych części tabeli, smaczku pojedynku dodawał fakt, że latem zespół z Wełtynia zasiliło aż sześciu podstawowych zawodników Wichra, a także jego trener – Hubert Lewandowski. Mimo tego piłkarze zarówno pierwszego, jak i drugiego zespołu mówili o meczu jako o spotkaniu przyjaźni.

- Jesteśmy jak kiedyś Legia i Pogoń. Na pewno zagramy z dużym szacunkiem dla rywala, który ma w składzie wielu naszych kolegów – zapewniał grający wiceprezes, Marek Frąckiewicz.

O prawdziwości jego słów przekonało samo spotkanie, które przebiegło w przyjaznej atmosferze. Co prawda nie zabrakło twardej, boiskowej walki, lecz obie strony wykazywały wzajemny szacunek.

- Mecz przebiegł w przyjemnej atmosferze. Obyło się bez wyzwisk, chamskich zagrań i kartek, a po ostatnim gwizdku wszyscy poszliśmy na piwko – zdradza M. Frąckiewicz, który tylko połowicznie miał tego dnia powody do radości. Na boisku lepiej wypadli bowiem goście z Wełtynia i to do nich powędrowały trzy punkty. W obustronnej opinii, w pełni zasłużenie.

Reklama

- Byliśmy decydowanie lepszym zespołem. Gra toczyła się pod nasze dyktando i stworzyliśmy sobie wiele klarownych sytuacji – opowiada Hubert Lewandowski, który po ostatnim gwizdku nie wyglądał na szczęśliwego. Na negatywną w jego oczach ocenę meczu niebagatelny wpływ miała skuteczność. A raczej jej brak.

- Zmarnowaliśmy całą masę dobrych okazji i nie przełożyliśmy naszej przewagi na wynik. Nie wiem czego zabrakło. Może zimnej krwi, a może mieliśmy tylko rozregulowane celowniki? – zastanawia się trener beniaminka, dla którego w niedzielę trafienia notowali Madej, Goraj i Soliński. Wichra z kolei stać było wyłącznie na honorową bramkę autorstwa Krzaka. Zdaniem Frąckiewicza, była ona efektem determinacji.

Reklama

- Walczyliśmy do końca mimo niekorzystnego, wysokiego wyniku i opłaciło się to. Szkoda, że nie było naszego podstawowego bramkarza, bo być może udałoby się nam ugrać lepszy wynik – ubolewa prezes. 

Zadowolenie z gry to jedno, a sytuacja w lidze to coś zupełnie innego. W tym drugim aspekcie, Wicher nie ma zbyt wielu powodów do zadowolenia. Zespół wciąż czeka bowiem na pierwszą wygraną, zamykając aktualnie ligową tabelę. Rybak natomiast jest drugi, lecz ma o jedno spotkanie rozegrane mniej.

Wicher Steklno – Rybak Wełtyń 1:3 (0:1)

Reklama

Bramki: 0:1 Madej (30.), 0:2 Goraj (52.), 0:3 Soliński (76.), 1:3 Krzak (85.)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama