Reklama

Jak bardzo uciążliwa jest oczyszczalnia?

Czy lokalizacja oczyszczalni ścieków w Gryfinie została dobrze wybrana? Dla niektórych mieszkańców nieprzyjemne zapachy, jakie się z niej wydobywają są uciążliwe. Są również tacy, którzy podchodzą ze zrozumieniem do problemu

Informacje o nieprzyjemnych zapachach wydobywających się z gryfińskiej oczyszczalni ścieków docierają do naszej redakcji regularnie. Ostatni raz pisaliśmy o tym w czerwcu, kiedy to mieszkańcy ul. Pomorskiej skarżyli się na fetor, jaki unosił się od strony oczyszczalni. Wtedy prezes PUK tłumaczył, że przyczyną mogły być poletka, w których składowany jest osad. Pomimo ułożenia ich na odpowiednich, betonowych płytach, przykry zapach unosi się i może być uciążliwy. Mimo że jest on neutralizowany przy pomocy środków chemicznych, nigdy nie uda się do końca zneutralizować zapachu. Odwiedziliśmy mieszkańców przyległych ulic z zapytaniem, jak bardzo uciążliwa jest dla nich praca oczyszczalni. Większość wyraziła swoje zrozumienie dla jej istnienia.

- Szczerze mówiąc, bardziej przeszkadzają nam dziury w drodze niż ta oczyszczalnia – mówili napotkani mieszkańcy ulic Wodnej i Rybackiej.

Reklama

Pokazywali fatalną drogę, którą trudno przejechać osobowym samochodem. Przy tym mówią, że obiecywano wiele razy remont nawierzchni, ale słowa nie dotrzymano. Obecna władza także nie jest zainteresowana, według mieszkańców, pracami na drodze.

Właściciel jednego z domków na ulicy Rybackiej uważa, że kiedyś zapach z oczyszczalni był bardziej uciążliwy.

- Na samym początku może z nadmiarem odpadów sobie nie radzili – mówi. - Obecnie rzadko czuć jakiś nieprzyjemny zapach, poza tym gdzieś przecież musi być oczyszczalnia, jak nie koło nas, to koło kogoś innego – dodaje.

Reklama

Gdy byliśmy na ulicy Łącznej, czuliśmy nieprzyjemny zapach, mogący pochodzić z oczyszczalni ścieków. Jednak mieszkaniec, z którym rozmawialiśmy… nie.

- Może już się do tego przyzwyczaiłem – uśmiecha się mieszkaniec. – Rzeczywiście czasami da się odczuć jej prace, ale nie jest to takie uciążliwe. Można by pewnie zastosować lepsze środki, bądź wybudować lepszą oczyszczalnię, tylko że wtedy w podatkach wszyscy za to zapłacimy – dodaje.

Inaczej wypowiadały się osoby, które mieszkają od strony miasta.

- Czuć u nas nieprzyjemny zapach z oczyszczalni, najbardziej popołudniami  – mówi mieszkanka ul. Flisaczej.

Reklama

Podobnie wypowiadał się również mężczyzna mieszkający na tej ulicy. Zwrócił on uwagę na działania, jakie miały być wykonane w celu zniwelowania nieprzyjemnego zapachu.

 

Wywóz osadu i drzewa ratunkiem od odoru?

Osad z oczyszczalni składowany jest na poletkach, jednak jak przyznaje prezes PUK trudno nazwać to suszarnią, bardziej służą one za magazyn do jego składowania.

- Zasycha od górnej części, ale niekoniecznie schnie w całej objętości – mówi Rafał Mucha, prezes PUK.

Mieszkaniec zwraca uwagę na to, że suszarnia osadu miała być wykonana przy budowie oczyszczalni.

Reklama

- Osad składowany jest mokry przy oczyszczalni i stąd ten smród – mówi właściciel jednego z domów na ul. Flisaczej.

Inną formą niwelowania nieprzyjemnego zapachu jest posadzenie w okolicy oczyszczalni drzew, które mogą hamować, chociaż w części, przemieszczający się razem z wiatrem odór.

- Przy oczyszczalni miały być posadzone drzewa, bez nich wszystko z wiatrem idzie w naszą stronę – mówi mieszkaniec. – Dla mnie oczyszczalnia jest niedokończoną inwestycją – dodaje.

Prezes PUK uważa, że osad po zastosowaniu środków nie jest już tak uciążliwy, jednak podjęto działania, które mogą zniwelować jego odczuwalność na stałe.

Reklama

- Zaczęliśmy testować możliwość wykorzystania osadu ściekowego w biogazowni. Wysłaliśmy trzy transporty do biogazowni w Drzonowie, pod Kołobrzegiem. – informuje Rafał Mucha. - Mamy sygnał zwrotny od właściciela instalacji, że jest zainteresowany stałym przyjmowaniem osadu - dodaje.

Jak mówi prezes PUK takie rozwiązanie będzie brane pod uwagę, ponieważ koszty wywożenia osadu, są porównywalne do jego rolniczego zagospodarowania.

- To by oznaczało, że właściwie wyeliminujemy magazynowanie osadu – tłumaczy Rafał Mucha.

Reklama

Żadne decyzje jeszcze nie zostały podjęte, jak mówi prezes PUK, w przedsiębiorstwie będą prowadzone rozmowy na ten temat. Podjęto również działania, mające na celu wstępną weryfikację możliwości wykonania instalacji do przerobu osadu ściekowego.

- Wyniki będziemy mieli za kilka miesięcy – mówi R. Mucha.

Koszt instalacji suszarni osadu, np. słonecznej byłby duży i obecnie nie ma możliwości wykonania takiej inwestycji.

- Z punktu widzenia mieszkańców i kosztów utrzymania, łatwiej znieść koszt wywożenia – mówi Rafał Mucha. – Chyba, żeby się udało w znacznym stopniu sfinansować to środkami z zewnątrz, ale w tym roku na pewno nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ponieważ prowadzimy dużo inwestycji – tłumaczy prezes.

Reklama

Jeżeli chodzi o zniwelowanie problemu poprzez posadzenie drzew, to przy oczyszczalni już je posadzono.

- Staraliśmy się też wykonać taki szpaler, aby odciąć bezpośrednią możliwość zawiewania wiatru z całej instalacji w kierunku domostw, ale muszą one być naprawdę duże, żeby to przyniosło efekt – mówi Rafał Mucha.

Prezes PUK informuje, że drzewa były już nasadzane wcześniej, jednak niektóre zostały zniszczone przez zwierzynę, a niektóre się nie przyjęły. W zeszłym roku posadzono około stu drzew.

- Skontaktowaliśmy się ze specjalistycznym gospodarstwem i uwzględniając warunki gruntowe, dobrano nam specjalne tuje, które mają dobrze funkcjonować w tym miejscu i faktycznie jak na razie się utrzymują – mówi R. Mucha.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama