Chociaż za nami dopiero trzy kolejki, już pojawiły się głosy, że bardzo dobrym ruchem ze strony trenera Marka Nikitińskiego było sprowadzenie z Hutnika Szczecina Wojciecha Horby.
Urodzony w 1992 roku napastnik w dwóch ostatnich meczach zanotował dwa trafienia, przez co znacząco przyczynił się do wywalczenia przez Energetyk kolejnych punktów.Obok meczu. Decyzję sędziów
Mecz Energetyka z GKS-em Leśnikiem Manowo poza emocjami obfitował też w kontrowersyjne sytuacje. Za sprawą sędziowskich decyzji, w drugiej połowie doszło do brutalnej gry, w efekcie której co zawodnicy co rusz lądowali na murawie boiska. Arbiter zawodów podjął dwie szeroko komentowane decyzje. W pierwszej z nich wskazał na rzut karny po faulu Dawida Jeża, zaś w następnej z powodu spalonego zdecydował się nie uznać bramki Jarosława Filiksa.
Postanowiliśmy zapytać trenera Marka Nikitińskiego o ocenę obu zdarzeń.
Marek Nikitiński: Moim zdaniem nie było rzutu karnego, ale decyzja sędziego jest niepodważalna. To był błąd arbitra. Jeżeli chodzi o bramkę Filiksa, to wydaje mi się, że na linii przy bramce był „Łazi”, czyli jednak był spalony. To znaczy, jeśli piłka po strzale Jarka wpadła do bramki, to powinna być ona uznana, a jeśli dobił ją Łukasz, to mieliśmy do czynienia ze spalonym. Ale tego nie wiem.
Trener odniósł się także do dość niespodziewanego debiutu zaledwie 16-letniego Bartosza Frątczaka. Urodzony w 1997 roku junior młodszy w 56 minucie zastąpił na boisku Adriana Skorba.
Marek Nikitiński: Pomysł ze stawianiem na Bartka już teraz wziął się stąd, że upatruję w nim na trwałe zawodnika pierwszego zespołu. Dostałby szansę już w meczu z Arką, ale tuż przed ligą nabawił się urazu mięśnia czworogłowego. Teraz będę go powoli wprowadzał do składu i należy się spodziewać coraz częstszych występów Frątczaka w 3-ligowym Energetyku. Tak jak kiedyś mówiłem, będę chciał stawiać na naszych zawodników, a Bartek jest naszym wychowankiem.
Grzegorz Racinowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze