Po problemach spowodowanych przez usterkę sprzętu nawigacyjnego i niemal trzech miesiącach oczekiwania na części zamienne, kapitan Grzegorz Węgrzyn odpłynął z portu Prai na Santiago i kontynuuje swój rejs dookoła świata
Grzegorz Węgrzyn odbił od kei przy Wałach Chrobrego z zamiarem samotnego opłynięcia świata na początku czerwca tego roku. Przez wiele dni nie było z nim kontaktu po tym, jak tydzień po wypłynięciu najpierw sztorm uszkodził komputer nawigacyjny podróżnika, od 27 czerwca Grzegorz Węgrzyn płynął wyłącznie w oparciu o mapy papierowe. Kontakt uzyskano dopiero w zatoce Temeresa na wyspie Santiago, gdzie przypłynął 13 września. Kilka tygodni czekał na zebranie funduszy, które pozwoliłyby na usunięcie uszkodzeń jachtu i dalszy rejs. Wreszcie udało się. Paczka z niezbędnymi częściami dotarła i 9 grudnia M/S Regina S. została naprawiona. Jak mówi kapitan, pozostało tylko zatankować paliwo, uzupełnić gaz, załatwiać wszystkie formalności na policji i około południa, razem z wysoką wodą odpłynąć z zatoki Temeresa w Prai na Santiago.
- Zahaczę tylko o Afrykę Południową, Australię, Nową Zelandię, pokłonię się Hornowi i będziemy się witać w Szczecinie – deklaruje gryfiński podróżnik.
Planowany powrót gryfińskiego żeglarza przewidziano na czerwiec 2016 roku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze