Na godzinę 17.00 zaplanowane zostało walne zebranie, podczas którego zostaną wybrane nowe władze pływackiego klubu. Jak informowaliśmy przed tygodniem, część rodziców nie jest zadowolona z nastawienia i pracy Zbigniewa Starosty. Twórca Marlina, a zarazem prezes i trener, ma ich zdaniem faworyzować niektórych zawodników, kosztem ich dzieci. Jednocześnie, cenionego szkoleniowca wspierają jego współpracownicy i „druga część” rodziców. Obie strony konfliktu będą starały się dojść do konsensusu dzisiaj (29 stycznia). Poniżej prezentujemy ubiegłotygodniowy artykuł na temat sytuacji w Marlinie
W grudniu rozegrane zostały zawody Laguna Cup. Chociaż ich nazwa wskazuje na lokalny zasięg, była to jedna z najważniejszych imprez w kalendarzu Marlina.
- W jej ramach odbył się Ogólnopolski Sprawdzian Wytrzymałości i Wszechstronności Pływackiej dla 11- 12 latków. To bardzo ważne wydarzenie, najważniejsze w tej kategorii wiekowej, bo Mistrzostwa Polski rozgrywane są dopiero od 14 roku życia. Ponadto, udział w tych zawodach sprawia, że klub może
wystawić reprezentacji na Międzywojewódzkich Drużynowych Mistrzostwach Młodzików 12 i 13-latków – tłumaczył wówczas prezes Marlina, Zbigniew Starosta.
Pytany przez nas o ocenę startu swoich podopiecznych tylko machnął ręką.
- Nie ukrywam tego, nie byli w najlepszej dyspozycji. Wyszły braki treningowe i problemy, jakie nas dotknęły. Basen był długo zamknięty, do treningów wróciliśmy dopiero we wrześniu. Później pojawiły się jednak kłopoty z pękniętą szybką i odpadł nam cały październik. Zawodnicy nie wypływali kilometrów i nie mieli przygotowania do tych zawodów – skwitował, chwaląc jednak podopiecznych za dzielną postawę.
- To ambitne dzieciaki. Walczyli, ale w tych okolicznościach nie można było od nich wiele wymagać – skomentował.
Jego opinia nie spodobała się grupce rodziców. Część z nich uznała powyższe słowa za przejaw braku wsparcia dla zawodników.
- W klubie jest małe zamieszanie, słowa pana Zbyszka zostały odebrane opacznie. Niektórzy mają pretensje, że ostro skrytykował dzieci – dowiedzieliśmy się krótko po publikacji niewielkiego tekstu. Jak szybko się okazało, sprawa jest na tyle drażliwa, iż nikt nie zdecydował się zabrać głosu oficjalnie. Zwłaszcza, że „konflikt” zaczął eskalować i przeniósł się do internetu.
NIE CHCE KOMENTOWAĆ
Rodzic (na portalu egryfino, pisownia oryginalna):
Panie Zbyszku, chyba pora ustąpić i dać się wykazać młodszym trenerom skoro pisząc taki artykuł zabrakło braków treningów, to nie prawda że dzieci nie trenują to tylko i wyłącznie Pana wina ze przez Pana treningi są przespane lub podporządkowane jednemu zawodnikowi z którym jedzie Pan na Mistrzostwa, a grupa dzieci, która jedzie na Otylie Swim pozostawione są jednemu trenerowi.. CZY tak ma to wszystko wyglądać.. Ma Pan w klubie mnóstwo zawodników, która się pali do trenowania tylko brak Pana werwy i wyniki są jakie Pan opisuje.. Mamy dosyć faworyzowania poszczególnych zawodników i nie tylko Celestyna poprawia swoje dotychczasowe wyniki ale Mateusz czy Adrianna również chcą bacznie trenować pod Pana skrzydłami.. Rocznik młodszy też ma wiele perełek ale Pan faworyzuje tylko jednego zawodnika. Czy tak powinien wyglądać klub, dzieci naprawdę chcą porządnego treningu a nie Pana spania....
Mamusia (na portalu egryfino, pisownia oryginalna):
Jedno jest pewne klub się rozpada bo brak prawdziwego treningu i podcietych innym trenerom skrzydeł wyraźnie wskazuję że te dzieci są na stronie przegranej.. KRZYSIU Rosiak poszedł trenować na Szczecin od razu lepsze wyniki,a dlaczego... Odpowiedź jest prosta bo ma oddanego trenera który wkłada swoje zaangażowanie i serce.. Nie ważne że dzieciak był ostatni jak to został zhejtowany,, dla niego były ważne zyciowki, których nie mógł tutaj od miesięcy ruszyć.. Dlatego droga Mamusiu zastanow się nad rzucanie klod pod nogi bo możesz za bardzo szeroko otworzyć oczy, ktoś tu prowadzi to rozgromienia tak dobrego klubu z pozdrowieniami.
Powyższe komentarze, chociaż napisane anonimowo, zdradzają, iż wyszły spod klawiatury osób zorientowanych w działalności Marlina. Pojawiają się imiona i nazwiska zawodników, odniesienia do roczników i wydarzeń, mających miejsce w ostatnich tygodniach. Są również wysłowione zarzuty pod adresem prezesa i trenera klubu. Zbigniew Starosta nie chciał jednak odnieść się do całej sytuacji.
- Nie chcę komentować sprawy, to rzecz, którą musimy załatwić sami, a nie w gazecie, czy w internecie – powiedział nam w sobotę.
W jego obronie stanęli jednak współpracownicy.
- Część rodziców jątrzy i robi stale problemy. Uważają, że mają nie wiadomo jak utalentowane dzieci, a pan Zbyszek woli promować innych. To głupota. Gdyby trener posiadał zawodnika z materiałem na mistrza, to nie zauważyłby tego? Przecież to twórca gryfińskiego pływania, który wychował Pawła Sendyka, a ten ma szansę pojechać do Tokio na Igrzyska Olimpijskie! Problem nie leży w panu Staroście, tylko w przeroście ambicji rodziców – usłyszeliśmy badając temat.
KŁÓTNIE O PLEBISCYT
Konflikt w Marlinie nie tylko eskalował, ale też ewoluował. W międzyczasie część lokalnych mediów obiegła informacja o sukcesie gryfińskich pływaków w plebiscycie „Głosu Szczecińskiego”. To coroczny konkurs na Sportowca Roku, który tylko z nazwy dotyczy tych „najlepszych”. Kandydaturę do plebiscytu zgłosić może każdy, wobec czego, obok medalistów Mistrzostw Polski, w gronie nominowanych, znajdują się biegacze amatorzy, nawet tacy bez większych sukcesów we własnych miastach. Głosować można w serwisie „GS” oraz za pomocą esemesów. Rywalizacja odbywała się też w kategorii „Trener” i „Sportowiec Junior”, w rozdzieleniu na chłopców oraz dziewczęta. Ot, zwykła zabawa, która w Marlinie wywołała burzę.
- W czasie, gdy trwał konkurs na jednym z portali pojawiło się zdjęcie nominowanych. Trenerk, która ostatecznie wygrała w kat. "Trener" i i czwórki pływaków, z których jeden został "Zawodnikiem Roku". To nic nieznaczący konkurs, do którego zgłoszeni są niekoniecznie najlepsi zawodnicy. Ale dla dzieci to ważne. Było im smutno, że nie zostały wyróżnione, choć wcale nie są gorsze, a nawet mają lepsze wyniki od niektórych nominowanych. Podobnie, gdy część dzieci pojechała w wakacje na płatne obozy sportowe. Wziąć w nich udział mógł każdy, po zapłaceniu dwóch tysięcy złotych, a wydźwięk był taki jakby zostali wytypowani przez olimpijczyków, którzy prowadzili zajęcia. Dla mnie to burza w szklance wody, ale zbulwersowała i skłóciła rodziców – mówi nasze źródło wewnątrz klubu.
Dlatego część z nich uznała, iż nie życzy sobie, by opisywać w mediach występy ich dzieci.
- Są z tego tylko problemy, nieprzychylne komentarze, a dzieci, zamiast mieć przyjemność, tylko cierpią – usłyszeliśmy, chcąc przeprowadzić wywiad z jedną z czołowych pływaczek Marlina.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze