Reklama

Dziś półfinały singla i finał debla

Piątkowe zmagania na Invest in Szczecin Open 2025 przyniosły kibicom mnóstwo emocji – od dramatycznych końcówek po niespodziewane rozstrzygnięcia. Choć Piotr Matuszewski długo walczył o miejsce w finale debla, ostatecznie pożegnał się z turniejem, podobnie jak broniący tytułu Vit Kopriva.

Opady deszczu z poprzednich dni wymusiły dogrywkę jednego meczu singlowego oraz jednego starcia deblowego. Dla Piotra Matuszewskiego oznaczało to wyjątkowo intensywny dzień. Polak wraz z Petrem Nouzą najpierw pokonał Victora Corneę i Santiago Rodrígueza Tavernę 6:4, 6:4, a następnie wrócił na kort wieczorem, by stoczyć bój o finał.

Ich półfinał z duetem Ivan Liutarevich / Bruno Pujol Navarro rozegrano w roli meczu dnia, przy pełnych trybunach. Po ponad dwóch godzinach gry Polak i Czech musieli jednak uznać wyższość rywali. 

Reklama

- Przeciwnicy zagrali bardzo dobrze, serwowali mocno i konsekwentnie. Niestety mój serwis nie działał tak dobrze jak w poprzednich meczach i zostałem przełamany dwa razy. Wygrali zasłużenie – ocenił Matuszewski.

Polak nie ukrywał, że zmaga się wciąż z problemami zdrowotnymi.

- Przyjechałem tutaj po krótkiej, tygodniowej przerwie, ale cieszę się, że mogę dalej grać na niezłym poziomie. Mam nadzieję, że w ciągu tygodnia lub dwóch będę w pełni gotowy – dodał.

Ostatecznie to Liutarevich i Pujol Navarro zagrają w sobotnim finale, gdzie ich rywalami będą Denys Molchanov i David Pichler.

Reklama

- Szkoda, że nie udało się zdobyć tytułu w finale przy polskiej publiczności. Myślę, że byłoby to naprawdę fajne spotkanie, trudno – zakończył Matuszewski. 

Na kortach nie brakowało też dramatów singlowych. Najdłuższy mecz dnia rozegrali Henri Squire i Facundo Díaz Acosta. Po trzech godzinach walki Argentyńczyk obronił się przed porażką i triumfował 4:6, 7:5, 7:6(6).

- Rozpocząłem drugi set od straty przełamania. Trochę mnie to sfrustrowało, ale starałem się po prostu koncentrować na każdej kolejnej piłce, każdym punkcie i nie rozpraszać się tym, co było wcześniej. To pokazuje, jak ważna jest mentalność i cierpliwość na korcie – powiedział Díaz Acosta.

Reklama

Dwa zwycięstwa w jeden dzień odniósł natomiast Thiago Tirante. Najpierw dokończył mecz z Jozefem Kovalikiem, a kilka godzin później wyeliminował Vitaliya Sachko (6:2, 7:6[3]). Z turniejem niespodziewanie szybko pożegnał się Andrea Pellegrino – ubiegłoroczny finalista uległ Geoffreyowi Blancaneaux 4:6, 2:6.

Prawdziwy dramat przeżył Vit Kopriva. Obrońca tytułu prowadził w decydującym secie z Pablo Llamasem Ruizem 5:1, by ostatecznie przegrać sześć gemów z rzędu i całe spotkanie 3:6, 6:2, 5:7. 

Sobota zapowiada się pasjonująco. Od godziny 14:00 kibice zobaczą półfinały singla: Geoffrey Blancaneaux zmierzy się z Thiago Tirante, a następnie Pablo Llamas Ruiz stanie naprzeciw Facundo Díaza Acosty. Wieczorem, nie przed godziną 19:00, rozegrany zostanie finał gry podwójnej.

Reklama

 

Dominik Kwiatkowski

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama