Reklama

Skandal wyborczy w Gogolicach: emocje po remisie sołtysów i kontrowersje wokół głosowania Ukraińców - kulisy wyborów.

Na terenie całego kraju trwają wybory sołtysów i rad sołeckich. Nie we wszystkich miejscach przebiegają w przyjaznej atmosferze. W mediach społecznościowych głośno zrobiło się o wsi z powiatu gryfińskiego, w której do głosu dopuszczeni zostali obcokrajowcy. Dziś dojdzie do kolejnej tury wyborczej i wciąż nie wiadomo jak rozstrzygnięte zostanie to zagadnienie

- W Gogolicach  frekwencja podczas wyborów sołeckich wyniosła 59,83 %. Uprawnione do głosowania były 234 osoby, w wyborach wzięło udział 140 osób.  W wyniku głosowania, żaden z dwóch kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów, w najbliższym czasie wyznaczony zostanie kolejny termin zebrania, podczas którego odbędą się wybory – można przeczytać na stronie gminy Trzcińsko-Zdrój.

Wpis, mówiący o remisie między dwojgiem kandydatów, zdradza jedynie cząstkę emocji, które towarzyszyły wyborom w tym sołectwie. Znacznie ciekawsze są kulisy wyborcze.

Reklama

- Gdyby nie nasza reakcja, to mało kto dowiedziałby się o tej sytuacji i skandalu na skalę całego kraju – komentuje Emil Nowicki.

Wspólnie z dwoma innymi mieszkańcami wsi postanowił ściągnąć do gminy posiłki.

 

„Sołtys przyprowadził ósemkę Ukraińców”

Krótkie nagranie, które znalazło się na Facebooku, zostało wykonane pod siedzibą Urzędu Gminy Trzcińsko-Zdrój.

- Bardzo poważny kryzys nastąpił w państwie polskim, w sołectwie Gogolice. Doszło do fatalnej sytuacji. Państwo dopuścili do głosowania, co najmniej ośmiu obywateli obcego państwa – mówi Marcin Sowiński.

Reklama

Przed kilkoma dniami kandydował do Parlamentu Europejskiego. To przedstawiciel Konfederacji Korony Polskiej, członek rady naczelnej partii, której liderem jest Grzegorz Braun. Pod urzędem w Trzcińsku-Zdroju towarzyszyła mu zresztą „Drużyna Brauna” oraz wspomniana trójka mieszkańców.

- Podczas feralnych wyborów byłem członkiem komisji. Już na początku zgłosiliśmy, że w zebraniu sołeckim uczestniczą osoby nieuprawnione do głosowania. Obywatele obcego państwa – mówi Emil Nowicki.

Jak akcentuje nasz rozmówca, na wyborczym spotkaniu sołeckim stawili się nieprzypadkowo.

Reklama

- Przyprowadził ich aktualny jeszcze sołtys, Cornelius Vreeswijk. Miał świadomość, że może nie uzyskać reelekcji. Niedawno przegrał wybory na radnego gminnego, więc postanowił zabezpieczyć się przed kolejnym niepowodzeniem. Ściągnął ósemkę Ukraińców, którzy u niego pracują. Zrobił to, bo przeczuwał, że może zabraknąć mu elektoratu. I miał rację. Dostał 70 głosów, tyle samo co Katarzyna Ilin. Gdyby nie obywatele Ukrainy, którzy nie mieli prawa głosować, mielibyśmy nową sołtys – tłumaczy nasz rozmówca.

 

Reklama

„Pojechali po bandzie”

Na pytanie, dlaczego komisja dopuściła wspomnianą grupę do głosowania, odpowiada że pozwolili na to za namową przedstawicieli urzędu.

- W wyborach uczestniczył burmistrz Bartłomiej Wróbel oraz urzędniczka z gminy. Gdy zapytaliśmy ich, czy Ukraińcy mogą brać udział w naszych wyborach, odpowiedzieli że jest to jak najbardziej zgodne z prawem, bo mowa o mieszkańcach sołectwa. Osobach zameldowanych na terenie gminy, co nie do końca jest zgodne z prawdą – mówi Nowicki.

Jego relację potwierdza inny mieszkaniec, Sławomir Ilin.

Reklama

- Gdyby jeszcze chodziło o ludzi, którzy rzeczywiście tutaj mieszkają i wchodzą w skład nasze społeczności, to człowiek inaczej spojrzałby na całą sprawę, z pewną taryfą ulgową. Z tej ósemki Ukraińców, w Gogolicach od jakichś trzech lat, mieszkają tylko trzy panie. Pozostali to ludzie, których pierwszy raz widzieliśmy na oczy. Pracownicy pana Cornneliusa Vreeswijka, którzy kilka dni przed wyborami zostali tymczasowo zameldowani, bo na co dzień mieszkają w innych miejscowościach. To skandal na maxa. Naprawdę pojechali po bandzie – mówi mąż kandydatki na urząd, mając na myśli również przedstawicieli magistratu.

- My mogliśmy nie znać przepisów, nie orientować się, czy obcokrajowcy mogą głosować w wyborach sołeckich. Ale urzędnicy raczej powinni mieć taką wiedzę. A oni wprowadzili nas w błąd, zapewniając że wszystko przebiega zgodnie z prawem – komentuje S. Ilin, dodając że złożyli w tej sprawie protest jeszcze podczas trwania zebrania.

Reklama

- A gdy nie został uwzględniony, to na koniec jeszcze raz kolega oficjalnie zapytał, czy wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Urzędniczka odpowiedziała, że jej zdaniem tak, a poza tym i tak nie udało się wyłonić sołtysa, więc nie ma tematu. Powiedzieliśmy, że chętnie to zweryfikujemy – relacjonuje Nowicki.

 

„Drużyna Brauna” u burmistrza

Następnego dnia skontaktowali się z Konfederacją Korony Polskiej.

- Jeden z mieszkańców wsi, Ludwik Romańczuk, jest członkiem tej partii. Zadzwonił do kierownictwa KKP i wypytał, czy taka sytuacja mogła mieć miejsce, czy jest zgodna z prawem. Już następnego dnia do naszej gminy przyjechał pan Marcin Sowiński – tłumaczy nasz rozmówca.

Reklama

- To skandal, że zostali dopuszczeni do głosu, mimo że kilkukrotnie zwrócono uwagę urzędnikom, że to są obywatele Ukrainy. Obie urzędniczki i burmistrz oświadczyli, że oni mają prawa wyborcze, mogą wybierać i będą wybierać. Złamany został więc nie tylko kodeks wyborczy, ale też statut sołectwa Gogolice, który stanowi, że: „w zebraniu wiejskim biorą udział wyłącznie mieszkańcy sołectwa, posiadający czynne prawa wyborcze” – mówi członek rady naczelnej Konfederacji Korony Polskiej, z zawodu lekarz medycyny z Dębna.

Przed obiektywem kamery odczytał również treść artykułu 62 kodeksu wyborczego, stanowiącego, że „jedynie obywatel polski ma prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego”.

Reklama

„Drużyna Brauna”, podczas wizyty w Trzcińsku-Zdroju, spotkała się również w burmistrzem Wróblem.

- Byliśmy u pana burmistrza. Zaprzeczył, że powiedział, że Ukraińcy mogą głosować, ale mieszkaniec gminy, który był wtedy na sali stwierdził, że było inaczej. „Przecież powiedział pan, że Ukraińcy mogą głosować” – streścił Marcin Sowiński.

Opisując sprawę również skontaktowaliśmy się z Bartłomiejem Wróblem.

- W  toku prowadzonego zebrania w Golicach, w dniu 11 czerwca 2024 r., nie doszło do wyboru Sołtysa i Rady Sołeckiej z uwagi na błędy proceduralne. Jednocześnie wskazuję, iż brałem udział w zebrbaniu wyborczym w Golicach, podczas którego zabrałem głos w sprawie sprawozdania Sołtysa i Rady Sołeckiej z realizacji zadań za okres kadencji. Nie pełniłem żadnej funkcji na zebraniu, a wybory do organów sołectwa przeprowadziła komisja skrutacyjna w składzie trzyosobowym, wybrana spośród uczestników zebrania. Nadmieniam, że w zebraniu wiejskim mogą uczestniczyć mieszkańcy Sołectwa posiadający czynne prawo wyborcze. Kolejne wybory zostały zaplanowane na 2 lipca 2024 r. - przesłał mailowo w komunikacie.

Reklama

O rzeczonej sprawie, zanim zrobiło się o niej głośno w mediach, burmistrz Trzcińska-Zdroju rozmawiał z dziennikarzem „Kuriera Szczecińskiego”.

- „Ci obcokrajowcy to aktualnie mieszkańcy Gogolic. Prawdą jest, że obecny sołtys ich przyprowadził. Ale kontrkandydat też przyprowadził swoich zwolenników spoza sołectwa. W wyborze sołtysa mogą brać udział osoby zamieszkujące sołectwo, biorące czynny udział w życiu wsi. To nie muszą być obywatele polscy. Jak zagłębimy się w inne dokumenty, można różne wnioski wyciągnąć. Przepisy są niejednoznaczne. Często zwyczajowo nikt nie weryfikuje, kto głosuje, bo ludzie w tak małej społeczności po prostu się znają”. Na pytanie, kiedy te osoby nieposiadające polskiego obywatelstwa i na dodatek o statusie pobytu tymczasowego zostały zameldowane, burmistrz odpowiedział, że nie śledzi meldunków: „Wiadomo jednak, że te osoby mieszkają tu ponad dwa lata i płacą podatki” – czytamy w tekście „Jak w Gogolicach Ukraińcy wybierali sołtysa”, który ukazał się w piątkowym wydaniu „Kuriera Szczecińskiego”.

Reklama

Podjęliśmy również próbę kontaktu z sołtysem Gogolic. Nie odpowiedział.

 

Prokuratura, NIK, MSWiA

Finalnie w dalszym ciągu nie wiadomo, czy obywatele Ukrainy będą mogli wziąć udział w „wyborczej dogrywce”. II tura wyborów sołeckich, która odbędzie się dzisiaj, we wtorek 2 lipca, wcale nie zakończy opisywanego „zamieszania”. Jak w cytowanym nagraniu powiedział polityk Konfederacji Korony Polskiej, złoży zawiadomienie, o możliwości popełnienia przestępstwa, zarówno do Prokuratury Okręgowej, jak i Najwyższej Izby Kontroli.

- Niech właściwe temu organa wyjaśnią, czy urzędnicy mieli prawo doprowadzić do takiej sytuacji – skomentował, dodając że sprawą zajmą się też posłowie Konfederacji, którzy wniosą skargę do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

- Bo czy to, co wydarzyło się w Gogolicach, nie dzieje się również w wielu sołectwach w całej Polsce? Trzeba to pilnie sprawdzić i uczulić mieszkańców innych regionów kraju – podsumował Marcin Sowiński.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ewa - niezalogowany 2024-07-03 13:05:28

    No to chyba jakiś żart niesmaczny jest. Jakim prawem Ukraińcy mają u nas mieć prawo do głosowania. Niech sobie na Ukrainie głosują.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama