Reklama

Debiut 15-latka już w sobotę?

Rozmowa z trenerem 2-ligowego Energetyka Gryfino, Arkadiuszem Augustyniakiem.


Przypomina pan sobie sezon, w którym sytuacja piłkarzy ręcznych była równie niełatwa jak teraz?

Arkadiusz Augustyniak: Będzie o to trudno. Zgodzę się jednak tylko z tym, że jest niekorzystna kadrowo, bo finansowo się poprawiła. Zarząd zabezpieczył nam możliwość gry w 2. lidze. Istniało ryzyko rozwiązania drużyny, lecz prezes stanął na wysokości zadania i zdobył dla nas dodatkowe środki. Zapewnią nam one minimum, ale pozwolą w ogóle przystąpić do rozgrywek. Znacznie gorzej sytuacja wygląda kadrowo.

Reklama

 

Co prawda mieliście kilka miesięcy, by oswoić się z decyzją o obcięciu środków, lecz spodziewał się pan, że zespół opuści aż dziewięciu zawodników?

- W sumie to nic dziwnego. Gryfino leży przy granicy i wiadomo, że jeśli niemieckie kluby zaproponują zawodnikowi pieniądze, to będzie wolał grać tam niż u nas. Nie stać nas nawet na „kieszonkowe” i stąd masowe odejścia. Mimo wszystko uważam, że trzeba cieszyć się z tego, że udało nam się utrzymać 2. ligę w Gryfinie.

 

Tym bardziej, że klub posiada dwa bardzo zdolne roczniki.

Reklama

- O to właśnie chodzi. To, że nadal będzie funkcjonował zespół, jest o tyle istotne, że za rok dołączyć do nas będą mogli młodzicy, którzy wywalczyli w tym roku srebrne medale na Mistrzostwach Polski. Nie będą pełnoprawnymi członkami zespołu, bo będzie im brakować fizyczności, ale będą mogli szybciej się ogrywać, co zaprocentuje za kilka lat. Mają otwartą drogę do seniorów, a w przypadku skasowania zespołu zabralibyśmy im perspektywy.

 

To jednak dopiero za rok. W tym ma pan pomysł jak załatać dziurę powstałą po odejściu m.in. Gryszki, Jezierskiego czy Nowomiejskiego? Będzie to w ogóle możliwe?

Reklama

- Szczerze mówiąc – nie. Gracze, którzy do nas przyszli, to w dużej mierze ludzie wiedzący o naszych problemach. Część z nich w ogóle nie grała w piłkę ręczną albo miała dwuletni rozbrat z dyscypliną. Nikt z nich nie zastąpi odchodzących, więc musimy budować nową jakość. Będzie nam trudno o lepsze miejsce niż w połowie tabeli, ale jakoś sobie poradzimy.

 

Kierownik Kejs zdradził, że możliwy jest kolejny zaciąg ze Szczecina. Coś jest na rzeczy?

- Mamy to na uwadze, ale wolimy poczekać na zebranie w związku i to, kiedy ruszą rozgrywki juniorów. Jeśli Kusy Szczecin odda swoich graczy do CKS-u, to nie będzie tematu. Jeśli jednak oba kluby nie dojdą do porozumienia, młodzi szczypiorniści z Kusego znów do nas trafią. Liczymy na to, ale nie mamy większego wpływu.

Reklama

 

Czyli nadzieję należy raczej pokładać w Polaku, Zającu, Wamce i Młynarczyku?

- Jako najbardziej doświadczeni w grupie będą musieli wspierać resztę zespołu. Ale cóż, musimy sprostać wyzwaniom, które mamy, a nie marudzić i narzekać na skład. Jeśli chodzi o wzmocnienia, to Pogoń Gaz-System Szczecin zwróciła się do nas z propozycją wypożyczenia Michała Gobbera. To mierzący 190 centymetrów zawodnik, który nie ma szans na grę w Superlidze, a działacze Pogoni chcą, by się ograł i rozwinął w seniorskiej piłce. Na pewno będzie dla nas dużym wzmocnieniem. A Pogoni zależy na współpracy z nami.

Reklama

 

Porozmawiajmy jeszcze chwilę o lidze. Dopiero od trzech tygodni trenujecie na sali. Zdążył pan w tym czasie zgrać drużynę oraz przygotować ją do ligi?

- Nie. Na to trzeba czasu, a my go nie mieliśmy. Dodatkowo wyskoczył mi tydzień sierpnia, gdy udałem się z młodzikami na turniej do Klagenfurtu. Był planowany od dawna i nie mogłem zmienić planów. Dlatego będziemy docierać się w lidze. Stawiamy na przygotowanie taktyczne, bo mamy nowy zespół. Nie możemy więc tylko przypomnieć zagrywek, a nauczyć ich od nowa, co zabiera dużo czasu. Poza tym mamy za sobą tylko trzy mecze kontrolne więc początek sezonu będzie dla nas czasem na doskonalenie.

Reklama

 

Na co stać więc pana zespół w lidze?

- Nie ma się co oszukiwać, że będziemy w czołówce. Uważam, że stać nas na miejsca 11-13, przy czym każde powyżej dziesiątego będzie wielkim sukcesem. Poza tym nie wiem, jakie są realia 2. ligi. Dołączyły do niej rezerwy Wybrzeża Gdańsk z ekstraklasy oraz spadkowicz 1. ligi, AZS Bydgoszcz. Poza tym mocne są Gwardia Koszalin, MKS Grudziądz czy Wejherowo, które od lat grają tym samym składem. Poziom się podniósł, a my ciągle jesteśmy osłabiani.

  

W czym upatruje pan więc atutów swojej drużyny?

Reklama

- Przede wszystkim w wielkiej determinacji, zaangażowaniu oraz młodości. Mamy w szeregach wielu zawodników, dla których 2. liga jest wyzwaniem. Będą chcieli pokazać więc, że potrafią grać. Młode wilczki się nam przydadzą, a już w sobotę szansę debiutu dostanie 15-letni Patryk Sztoban.

 

Rozmawiał: Grzegorz Racinowski

 
Energetyk Gryfino – Sambor Tczew
13.09 (sobota), godzina 18.00, hala przy ul. Iwaszkiewicza w Gryfinie
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama