Wracamy do zdarzenia, które niemal cztery tygodnie temu rozegrały się w Baniewicach. Jak mówi rodzina jednego z poszkodowanych, monitoring zarejestrował sprawcę
Gdy 16 listopada pod sklepem w Baniewicach zjawiła się karetka pogotowia i policja, nikt nie wiedział co stało się kilkanaście minut wcześniej. Nie było żadnego świadka zdarzenia. Niewiele powiedzieć mogli też dwaj poszkodowani, którzy znajdowali się w stanie wskazującym.
- Obaj zresztą bardzo cierpieli. Jęczeli i krzyczeli z bólu – opowiadały osoby, które na skutek powstałego zamieszania przybiegły na miejsce zdarzenia.
Sprawa wyglądała na poważną.
- Pierwszy z pacjentów w wieku 43 lat doznał urazu podudzia i głowy. Natomiast drugi, w wieku 57 lat, urazu kończyny górnej i głowy. Obaj zostali zabezpieczeni i przetransportowani do szpitali – mówiła Paulina Targaszewska z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.
W gorszym stanie znajdował się 43-letni Krzysztof. Gdyby nie pomoc, udzielona przez mężczyznę z jednego z pobliskich domów, zapewne wykrwawiłby się na miejscu na śmierć.
Cały artykuł można przeczytać w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze