Grupa miłośników historii lokalnej rozpoczęła prace związane z rewitalizacją pomnika upamiętniającego żołnierzy poległych podczas I wojny światowej, który po 1918 roku stanął w niemieckim Fiddichow. Zielone światło dla prac dał wójt gminy. Paweł Wróbel okazał się entuzjastą odbudowy miejsca pamięci, zniszczonego przez Polaków w latach 60. XX w.
Mówią o sobie, jako o grupie pasjonatów historii działających na terenie Pomorza Zachodniego.
- Zajmujemy się propagowaniem lokalnej historii, dbaniem o zabytki, prowadzeniem legalnych badań oraz organizacją eventów o tematyce historycznej – czytamy na Facebooku, gdzie na bieżąco chwalą się kolejnymi działaniami.
Nawet pobieżne przejrzenie ich strony internetowej pokazuje spore zaangażowanie. Przedstawiciele Grupy Historyczno-Eksploracyjnej Pomerania, w ostatnim czasie zajmowali się m.in. uprzątnięciem niemieckiego cmentarza w Kurcewie oraz pozostałościami po ewangelickiej nekropolii, która znajdowała się w lesie nieopodal wsi Krzywnica. Ponadto, we współpracy ze Stowarzyszeniem „Grupa Nad Myślą” otoczyli opieką teren cmentarza w Lasku Wierzbnickim przy Myśliborzu.
Jak zaznaczają: „Nie chodzi o to, że tam leży Polak, Niemiec, czy ktokolwiek inny, tylko człowiek jak my wszyscy, który nie ma tu już rodziny, a należy mu się odrobina pamięci i szacunku”.
Na pomysł, by rozpocząć prace w Widuchowej wpadł Grzegorz Gunia, mieszkaniec gminy i radny bieżącej kadencji. O pomniku wybudowanym w czasach, gdy na Widuchowę mówiono Fiddichow, usłyszał kilka lat temu.
- Co prawda dzisiaj jest to mocno zapomniane miejsce, ale przed laty, już w czasach, gdy miasto znalazło się po polskiej stronie, sporo osób o nim wiedziało – powiedział, gdy skontaktowaliśmy się z nim w piątkowe popołudnie. Jak dodał z żalem, pomnik przetrwał bowiem działania wojenne, „nie poradził sobie” dopiero w okresie PRL.
- Według naszych ustaleń, pomnik upamiętniający żołnierzy, którzy zginęli na frontach I wojny światowej padł na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Usłyszeliśmy to od jednego z mieszkańców miasta, który był świadkiem jak pewni ludzie, przy pomocy ciągnika i liny przewrócili pomnik i otaczające go kolumny – tłumaczy Grzegorz Gunia.
Więcej w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze