Gra w A-klasie stanowi trudne wyzwanie dla młodych piłkarzy Błękitu Pniewo. Podopieczni Arkadiusza Bartkowskiego regularnie budują jednak swoją punktową zdobycz
Nie wszystkie doświadczenia beniaminka są pozytywne. Wystarczy cofnąć się do początku miesiąca, gdy Błękit grał na wyjeździe z Tanowią.
- Cóż można powiedzieć zerkając na wynik... W pierwszej połowie Tanowia wykorzystała swoje wszystkie sytuacje, my natomiast mieliśmy z tym problem. Drugą połowę zagraliśmy bardziej otwarcie i mogłoby się wydawać, że to był sposób na drużynę z Tanowa, ale wciąż zabrakło wykończenia - mówił trener Bartkowski po porażce 0:8.
Klub z Tanowa zalicza się do ligowej czołówki. Dlatego w zespole dużo więcej oczekiwali po kolejnym spotkaniu. W ostatnią sobotę do Pniewa przyjechała Vielgovia Szczecin, czyli ostatni zespół tabeli.
- Pierwsza polowa była pod naszą kontrolą. Zagrały przedmeczowe założenia i to my byliśmy częściej przy piłce, próbując rozgrywać, co zaowocowało dwoma trafieniami. Po przerwie dołożyliśmy trzecią bramkę, co za bardzo uspokoiło grę i do głosu doszli zawodnicy z Wielgowa coraz mocniej atakując naszą bramkę - mówi trener, dodając, że najważniejsze, iż udało się wygrać ten mecz (3:2).
- Cieszą nas te trzy punkty, bo były nam potrzebne jak powietrze po zeszłotygodniowej porażce w Tarnowie - podsumowuje.
Błękit awansował dzięki wygranej na dziesiąte miejsce w tabeli. W ostatniej kolejce Błękit pojedzie do Gardna.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze