Do meczu na szczycie doszło w niedzielę w B-klasie. Na boisku w Widuchowej zmierzyły się ze sobą Pro-Team Żarczyn oraz Polonia Gryfino.
O wielkiej wadze spotkania niech świadczy fakt, iż oba zespoły idą przez obecny sezon jak burza. Zarówno Polonia, jak i Pro-Team nie przegrały dotąd ani jednego z pięciu meczów, dzięki czemu wspólnie przewodzą ligowej tabeli. Ponadto w dotychczas rozegranych spotkaniach obie ekipy wprost roznosiły kolejnych przeciwników. Dość napisać, że Polonia zdobyła dotąd 22 bramki, tracąc przy tym zaledwie cztery. Mimo to w szeregach drużyny z Gryfina było sporo niepokojów spowodowanych przystąpieniem do pojedynku bez najlepszego zawodnika, Marcina Mielnika, który w poprzedniej kolejce doznał urazu. Chociaż „Mały” oglądał zmagania zza linii bocznej, Polonii udało się wywalczyć cenny punkt. - Wynik wskazuje na wyrównane widowisko, ale przez cały mecz to my mieliśmy przewagę. Można było wygrać ten mecz – komentuje prezes Ryszard Śliwiński, dodając, że wielki wpływ na wynik spotkania miał arbiter zawodów. Przy stanie 1:0 dla Pro-Teamu sędzia nie uznał bowiem prawidłowo zdobytej bramki wyrównującej. - Sędziował fatalnie. Dawał kartki na lewo i prawo, a dodatkowo wypaczył rezultat, bo nie zaliczył nam bramki. Gdyby nie to, wygralibyśmy 2:1 – ocenia prezes. Mimo braku zwycięstwa, Polonia najprawdopodobniej obejmie prowadzenie w ligowej tabeli. Wszystko za sprawą weryfikacji wyniku spotkania z Orłem Żelechowo z 22 września. - W drużynie rywala grał nieuprawniony zawodnik więc wynik zostanie zmieniony z 4:1 na 4:0 – komentuje Śliwiński. Oznacza to, że Polonia będzie miała lepszy bilans bramkowy od głównego rywala do awansu i przeskoczy go w tabeli.
Komentarze