KPR przegrał w sobotę na wyjeździe z Henri-Lloyd Brodnicą 25:31. O meczu oraz o sytuacji w szatni rozmawiamy z trenerem Arkadiuszem Augustyniakiem
Rozmawiałem po meczu z Andrzejem Kejsem. Mówiąc o powodach porażki wskazał na osłabienia składu.
Arkadiusz Augustyniak: Tak się zazwyczaj zdarza, że na mecze wyjazdowe jeździmy osłabieni. Tym razem zabrakło Lucka Galusa, Tomka Matoszki, Bartka Telengi i Mateusza Kminikowskiego, czyli trzech, czterech z pierwszego składu.
KPR to jednak nie tylko oni. W kadrze są też inni zawodnicy.
- Oczywiście, ale do Brodnicy pojechaliśmy w dwunastu, z młodymi i nieogranymi w lidze chłopakami, od których nie można wymagać, by grali na takim samym poziomie co starsi. Tym bardziej, że jesienią wygraliśmy z Henri-Lloyd jedną bramką, grając na swoim parkiecie w najsilniejszym zestawieniu. Teraz, mimo braku czołowych graczy zagraliśmy dobre zawody. Zadecydowały błędy, dwa nierzucone karne w pierwszej połowie, kilka strat, z których wyszły kontry.
Porażka z Henri-Lloyd to jednak nie jedyna „wpadka”. Przegraliście też w Grudziądzu. Z kolei w Gniewie wygraliście dopiero po rzutach karnych.
- W taki sposób wychodzą braki treningowe, brak obycia z piłką. W tych meczach często brakowało tempa akcji: zawodnik nabiegał zbyt wcześnie, lub zbyt późno. Z tego wynikały przechwyty rywali i ich skuteczne kontrataki.
Cała rozmowa znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze