O historii kobiecego szczypiorniaka w Gryfinie opowiada trener Grzegorz Gniazdowski
Ostatecznie zająłem się pracą z dziewczynami, na co wpływ miała rozmowa z Janem Podleśnym. Tak jak dzisiaj, trenował wówczas lekkoatletykę w Hermesie Gryfino. Dla urozmaicenia, w ramach zajęć ogólnorozwojowych, chciał przeprowadzić z podopiecznymi kilka treningów z piłki ręcznej.
Miał fajnie wyselekcjonowane dziewczyny pod względem motorycznym. Zaproponował mi, żebym mu pomógł i potrenował trochę jego lekkoatletki. Pojechaliśmy nawet na turniej bałtycki. Wychodziło na tyle dobrze, że te dziewczyny… przestały chodzić na treningi lekkoatletyczne. Zgodnie zadecydowały, że interesuje je piłka ręczna.
[...]
Z czasem grono zawodniczek rozrastało się o dziewczyny z innych szkół. Pomagały wewnątrzmiejskie sparingi. Zagrałem m.in. z Krzysiem Rudnickim. Dziś znany jest przede wszystkim jako trener szachowy, ale przed trzydziestoma laty robił też zajęcia z piłki ręcznej.
[...]
Dobre występy na mistrzostwach kraju sprawiły, że moje podopieczne zaczęły być powoływane do kadry Polski. Pierwsze zaproszenie przyszło dla naszej kołowej, Moniki Bieniewicz z rocznika 1982. Później pojechała Gosia Bzowy, trenerzy próbowali też Martę Giernatowską.
[...]
Do Nowak, Duran i Bieniewicz dołączyła równie zdolna, ale trochę młodsza Marta Goraj (rocznik 1986). Wszystkie występowały w juniorskich reprezentacjach kraju, będąc podstawowymi zawodniczkami swoich zespołów. Ja również miałem epizod trenerski w kadrze Polski. Zespół w Gryfinie umierał natomiast śmiercią naturalną.
Cały, obszerny artykuł przeczytacie w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej, dostępnej również on-line, za pośrednictwem serwisu egazety.pl

https://www.egazety.pl/pro-media/e-wydanie-gazeta-gryfinska.html
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze