Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama
Reklama

Zanim pojawił się Arkadiusz Augustyniak, w Baniach działał Marian Świst

Nawet pomimo różnych zaszłości, szczypiorniak wciąż łączy Gryfino z Baniami. Tradycja ta trwa od lat siedemdziesiątych, gdy nauczycielem wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Baniach został Marian Świst

Za początek gryfińskiego szczypiorniaka uznaje się rok 1979, gdy Wiesław Górny stworzył grupę naborową w ramach dzisiejszej Szkoły Ponadpodstawowej przy ul. Łużyckiej. Co ciekawe, część zawodników wziął z Bań.

Marian Świst: Tak się złożyło, że od jakiegoś czasu pracowałem już z grupą chłopców w Szkole Podstawowej w Baniach, gdzie uczyłem wychowania fizycznego.

 

Z sukcesami. Górny wypatrzył pana zawodników podczas Finału Mistrzostw Województwa.

- To prawda. W roku szkolnym 1978/79 wygraliśmy rozgrywki gminne, a później powiatowe, pokonując gryfińskie podstawówki. Miałem fajną grupę zawodników, którzy weszli do najlepszej trójki szkół podstawowych województwa szczecińskiego.

 

Pamięta pan ten turniej?

- Oczywiście. Rozgrywany był w szkole w Dąbiu. Poza gospodarzami i nami do finału dostał się Nowogard.

 

W którego barwach grał późniejszy wybitny zawodnik, choć kojarzony nie z piłką ręczną, lecz… nożną.

- Trudno go zapomnieć, bo mowa o Marku Leśniaku, późniejszym piłkarzu Pogoni Szczecin, reprezentacji Polski i klubów Bundesligi. Już jako 15-latek był bardzo sprawny, wysoki. Wyróżniał się szybkością.

 

Wiesław Górny, kompletując swój zespół, zaprosił także Leśniaka. Zaoferował mu miejsce w gryfińskim technikum i internat z darmowym wyżywieniem.

- Bo to był wyróżniający się zawodnik. Napsuł nam sporo krwi, nie dał się upilnować. To dzięki niemu Nowogard wygrał wtedy mistrzostwo województwa. Leśniak był już  dogadany z działaczami piłkarskiej Pogoni Szczecin, którzy widzieli w nim wielki talent. I słusznie.

 

Nowogard wygrał, a Banie?

- Zakończyliśmy rywalizację na trzeciej pozycji. Trochę pechowo, bo przegraliśmy z Dąbiem jedną bramką. W przypadku remisu dostalibyśmy srebrne medale, bo przegraliśmy z Nowogardem mniejszą liczbą bramek. To i tak był ogromny sukces. Gdziekolwiek jeździliśmy, miastowi traktowali nas z przymrużeniem oka. Gdy pojawialiśmy się na zawodach pytali, gdzie te Banie leżą. Mówili między sobą, że przyjechała jakaś wieś i myśli, że zdoła coś ugrać.

 

Cały wywiad znajduje się w Gazecie Gryfińskiej.

 

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie