Reklama

Wspominamy bardzo ważną postać powojennej historii naszego miasta

W aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej wspominamy Mieczysława Głuszko. Dyrektora, który zbudował liceum w parku, wielkiego przyjaciela naszej redakcji

Po raz pierwszy zadzwonił pod koniec 2019 r., gdy planowaliśmy artykuł dotyczący 60-lecia budowy „liceum w parku”.

- Bardzo cieszy mnie, że zainteresował pana ten temat. Mogę okazać się pomocny, bo byłem dyrektorem liceum, w momencie gdy budowano nową siedzibę. Chętnie opowiem o tamtych czasach – usłyszałem „po drugiej stronie słuchawki”.

Kilkanaście dni później Mieczysław Głuszko przywitał mnie w drzwiach swojego domu przy ul. Łużyckiej, energicznie zapraszając do środka. Nie wyglądał na swoje 92 lata.

Reklama

- Najwyżej 72. No, może 80 lat – stwierdziliśmy, co gospodarz przyjął z rozbawieniem, prowadząc do salonu i swojego świata wspomnień.

Podczas kilku spotkań, które odbyliśmy w kolejnych latach, opowiadał nie tylko o szkole. Chętnie dzielił się relacjami o ludziach, miejscach, wydarzeniach. Pomagała mu w tym świetna pamięć oraz duża kultura słowa i otwartość.

Chętnie korzystaliśmy z jego wspomnień, nie tylko ze względu na szczegółowość relacji. Po prostu, lubiliśmy te rozmowy.

------------------------------------------

Reklama

Nieprzypadkowo określiliśmy pana Mieczysława jedną z najciekawszych postaci powojennego Gryfina. Należy pamiętać, że pierwsze piętnaście lat w powojennej historii miasta było okresem stagnacji. „Czasem burzymurków”, jak mówił śp. Leopold Kemmling, gdy likwidowano kolejne budynki (w tym nieodżałowany ratusz), nie stawiając kolejnych. Niechętnie porządkowano zresztą miejskie gruzy, te zaczęły znikać dopiero pod koniec lat 50., choć jeszcze później, podczas spaceru można było natknąć się na ruiny.

Siedziba gryfińskiego liceum, który oddano do użytku krótko przed Maturą ’60, była jednym z pierwszych budynków powstałych w polskim Gryfinie. Doskonale widoczne jest to na starych zdjęciach, obrazujących, że między Bramą Bańską a wciąż niewyburzonym jeszcze Kinie Ludowym przy ul. 1 Maja, istniała „spora przestrzeń”. Dlatego też nowy budynek szkoły prezentował się świeżo i dostojnie.

Reklama

- Prace na bieżąco obserwowali mieszkańcy miasta, przekazując sobie, że wśród robotników znajdują się… więźniowie, którzy byli wykorzystywani przy najcięższych robotach – pisaliśmy w jubileuszowym tekście.

- To było ogromne wydarzenie, którym żyło całe miasto. Tak samo zresztą jak przeprowadzką ze Sprzymierzonych na Niepodległości – opowiadał śp. Bolesław Sikora.

Moment ten zapisał na zawsze w obszernej fotorelacji, którą dziś oglądać można na profilu „Nieco starsze Gryfino” na Facebooku.

- Uczniowie i nauczyciele ramię w ramię przenosili ławki i pomoce naukowe, które przez dwa lata udało się skompletować, do nowej siedziby. To była piękna chwila – komentował ówczesny dyrektor.

Reklama

M. Głuszko, mając świadomość „dziejowości swojego czynu”, nie krył jednak małego rozczarowania.

 

Cały artykuł znajduje się w aktualnym wydaniu Gazety Gryfińskiej. Kupić ją można również TUTAJ.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


 

 


Reklama

Wideo gryfinska.pl




Reklama