Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama
Reklama

W tych miejscach znajdowały się cmentarze Gryfina

W historii naszego miasta, jego mieszkańcy chowani byli w kilku miejscach. Wiele z nich mijamy codziennie, nie zdając sobie sprawy, co kryje ziemia, po której stąpamy

Reklama

Przy kościele św. Ducha

Nie wiadomo, który kościół w Gryfinie został wybudowany jako pierwszy. Z przekazów wynika, że była nim świątynia zlokalizowana w odległości kilkuset metrów od dzisiejszej. Kościół św. Ducha miał funkcjonować od XII wieku. Znajdował się sąsiedztwie Bramy Bańskiej, w miejscu, w którym dziś stoi blok mieszkalny, tzw. „Elka”. Piszemy o tym, gdyż do XIX wieku zmarłych parafian chowano właśnie wokół św. Ducha. Cmentarz mieścił się na placu między lipami, a murami obronnymi. Podobno czyniono to aż do 1865 r. Jak wspominają dawni – choć polscy – gryfinianie, ślady nekropolii „wyszły na powierzchnię” w momencie rozbudowy miasta i stawiania wspomnianego bloku.

 

Przy kaplicy św. Jerzego

Kolejnym nieistniejącym już miejscem pochówku mieszkańców Greifenhagen była kaplica św. Jerzego. Informacje o tym, gdzie się znajdowała, nie są nam znane.

- Na pewno znajdowała się poza murami obronnymi miasta. To od niej wywodziła się druga nazwa Bramy Bańskiej, którą nazywano również Bramą św. Jerzego – pisał przed laty Marian Anklewicz.

Jak wynika z jego wyliczeń, których dokonał w książce „Tajemnice gryfińskiej historii”, kaplica została rozebrana przed 1748 r. W jej pobliżu znajdował się szpital i przytułek, noszące imię tego samego patrona oraz cmentarz, na którym chowano zmarłych pacjentów, w tym trędowatych. Gdzie mógł się znajdować? Istnieje kilka hipotez, które mówią o terenie wokół dzisiejszej Szkoły Podstawowej nr 1, posesji nr 24-26 przy ul. Łużyckiej, bądź obszaru między Lidlem i kwiaciarnią Botanika.

 

Przy kościele św. Mikołaja

Jak pokazują dwa powyższe przykłady (kaplicę św. Jerzego nazywano też kościołem), na przestrzeni wieków, za cmentarze służyły tereny przykościelne. Nie inaczej było w przypadku kościoła pw. św. Mikołaja (dzisiejszy kościół pw. Narodzenia NMP), w którego sąsiedztwie spoczywali księża i najbogatsi mieszczanie. Cmentarz ten był niewielki. Jak można przeczytać w artykule, dotyczącym gryfińskiej świątyni, „stary teren przykościelnego cmentarza wchodził pod dzisiejsze ulice Kościuszki i Bolesława Chrobrego. Zaprzestać pochówków w tym miejscu miano dopiero pod koniec XVIII wieku, gdy włodarze miasta wytypowali nową lokalizację.

 

„Pod Platanem”

W Greifenhagen istniał jeden z najstarszych kirkutów na Pomorzu. Jako, że żydowski cmentarz w Stettinie powstał dopiero w XIX wieku, do tego czasu „gryfiński” był miejscem pochówku Żydów z całej gminy szczecińskiej. Znajdował się naprzeciwko torów. Na mapie miasta z lat 30. XX w. usytuowany jest przy ulicy Am Judenfriedhof, co w tłumaczeniu oznacza „Przy cmentarzu żydowskim”). Został zniszczony pod koniec lat 30. i podczas II wojny światowej przez niemieckich nacjonalistów, którzy w 1938 r. spalili także miejską synagogę. W miejscu kirkutu wybudowano dwa budynki. Obniżając grunt pod budowę „Hotelu pod Platanem”, wydobyto fragmenty grobów.

 

W Parku Miejskim

Jak ustalili gryfińscy historycy, w 1781 r. miał miejsce pierwszy pogrzeb na obszarze nieopodal murów obronnych i niegdysiejszej fosy. Mowa o terenie dzisiejszego Parku Miejskiego, gdzie jako pierwszy miał spocząć Marcin, syn gryfińskiego rybaka Jana Gebharda. Nasz park pełnił funkcję nekropolii aż do początku XX wieku. Jego pozostałości pamiętają jeszcze pionierzy Gryfina. Jak widać na fotografii, wykonanej przez Bolesława Sikorę, trzy grobowce przetrwały do późnych lat 60. (prawdopodobnie do 1967 r.). Podobnie jak „Totengang”, wybite w murze obronnym „przejście zmarłych”. Na terenie parku, o czym pisaliśmy kilka miesięcy temu, znajdowały się też pomniki upamiętniające śmierć mieszkańców miasta w dwóch wojnach: francusko-pruskiej (1870-71) oraz I wojnie światowej (1914-18). Pomnik Nike stanął niedaleko dzisiejszego postoju taksówek, zaś żołnierz podparty o bagnet – naprzeciwko mleczarni, przy ówczesnej Wierowstrasse (dziś Armii Krajowej).

 

Za wiaduktem kolejowym

Zaniechano pochówków w parku, gdy władze miasta stworzyły miejsce pod nowy cmentarz, który do dziś pełni swoją funkcję. Powstał na początku XX wieku. W publikacjach dotyczących historii miasta pojawiają się daty 1909-1911 r. W „Kronice rodziny Radefeldt” z 1932 r., lokalny historyk Friedrich Hayn, opisując śmierć Carla Radefeldta, pisze, że nastąpiła ona w 1905 r., gdy ojciec Fritza, lokalnego przedsiębiorcy, został pochowany na nowym cmentarzu, niedaleko kaplicy. Być może więc „nasz cmentarz” jest starszy o kilka lat, niż do tej pory sądziliśmy. Został stworzony na wzór cmentarza centralnego w Szczecinie. Pierwszy polski pochówek miał miejsce wiosną 1945 r. w tzw. „czystym polu”. Wbrew temu, co przed laty napisał Marian Anklewicz, nie był nią pogrzeb Anieli Wojciechowskiej (tak naprawdę miała na imię Amelia). Uchodzi za pierwszy, gdyż został w ten sposób zapisany w księdze przez Jana Palicę. Pierwszy gryfiński proboszcz przyjechał jednak do miasta pod koniec sierpnia i to on założył wspomnianą księgę. A przecież Polacy zamieszkiwali Gryfin już kilka miesięcy wcześniej. Sprawę szerzej opisaliśmy przed rokiem. Artykuł przeczytać można na portalu gryfinska.pl.

 

Słowiańska, remiza, „Pomorski”

Opisane powyżej cmentarze były nimi w klasycznym ujęciu. Na terenie miasta znajdowało się bowiem jeszcze więcej miejsc, w których spoczywali zmarli. Jak w Gryfińskim  Kwartalniku Historycznym pisał Leopold Kemmling: „Mieszkańców słowiańskiej chyży, zlokalizowanej poza murem na północy miasta, chowano na cmentarzu w rejonie ulic Słowiańskiej i Targowej”. W trakcie wojny trzydziestoletniej (1618-1648), gdy Gryfino trzykrotnie nawiedziła epidemia tzw. „czarnej śmierci”, ciała grzebano na terenie późniejszej straży pożarnej. Nie wiadomo za to, gdzie chowano żołnierzy niemieckich, którzy zginęli podczas obrony miasta w 1945 r.

- Prawdopodobnie chowano ich gdzie popadnie. Przy ulicach i w gruzach. Gdy w 1970 r. rozpoczęto budowę bloku „Pomorskiego” przy Piastów, musiano ją na chwilę wstrzymać. Wykopano bowiem wtedy szczątki niemieckich żołnierzy. Przetransportowano je w okolice stadionu, gdzie znajdowało się gryfińskie wysypisko gruzu. Mieszkałem niedaleko z rodzicami. Widok czaszek i kości był czymś na porządku dziennym – opowiada Leopold Kemmling.

 

Lapidarium

W 2021 r., na terenie miasta, próżno szukać poniemieckich cmentarzy. Zostały zniszczone podczas wojny, bądź w jej następstwie, którym było polskie osadnictwo. Nie chodzi wyłącznie o „pionierskie lata”. Ostateczną decyzję o likwidacji niemieckiego cmentarza, obok wiaduktu kolejowego,  podjęto w latach 70. XX wieku, by zrobić miejsce dla polskich grobów. Do naszych czasów ocalało niewiele nagrobków mieszkańców Greifenhagen. Dziś tworzą niewielkie lapidarium, założone w latach 1994-95 z inicjatywy Stowarzyszenia „Heimatkreis Greifenhagen” i ówczesnych władz miasta. Znajduje się na terenie cmentarza, w jego północnej części.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie