Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama

Unikajmy draskowych petard

Zaczynał od sprzedaży fajerwerków, dziś organizuje pirotechniczne widowiska. O spektaklach Krzysztofa Rybickiego pisała w swojej książce Monika Szwaja, zachwycali się nimi telewizyjni operatorzy. O sylwestrowym szaleństwie, nieodpowiedzialności w posługiwaniu się materiałami wybuchowymi, ale też satysfakcji z pracy opowiada Krzysztof Rybicki.

Reklama
O fajerwerkach zawsze dużo się mówi w przeddzień sylwestra i często w negatywnym kontekście.
- Temat wraca i zawsze w okolicach sylwestra będzie wracał, szczególnie wtedy, kiedy zdarzają się wypadki.

Fajerwerki przedstawiane są jako coś złego, ale chyba nie o to chodzi...
- Żeby używanie fajerwerków było bezpieczne, wystarczy czytać etykiety. Sprzedaż powinni prowadzić świadomi sprzedawcy, muszą dobrze znać swój asortyment. Ja, odkąd mam sklep, czyli od 1992 roku, zanim cokolwiek wprowadziłem do obrotu, musiałem wszystko poznać, przetestować.


Zastanawiam się, na ile straszenie to demonizacja, a na ile faktyczny problem.
- Nie wiek, ale rozsądek ma tutaj znaczenie. Po alkoholu rozsądku w wielu ludziach nie widać. Miałem kiedyś taki pokaz pirotechniczny, podczas którego na teren odpalania fajerwerków weszło dwóch pijanych ludzi i tuż przy moździerzach, które strzelały salwami. Rzuciłem się na nich, żeby sprowadzić ich do ziemi, dopiero później pomogła mi policja, wyciągając ich na siłę.

Jakie materiały pirotechniczne kupić na Sylwestra?
- To wszystko zależy od tego, na ile jesteśmy rozważni. Przede wszystkim dzieciom nie powinniśmy dawać większych fajerwerków. Dziś na rynku stosuje się biały proch i pył aluminiowy, to sprawia, że detonacja jest szybsza i mocniejsza. Unikajmy draskowych petard. Trudniej je odpalić, a co najważniejsze, można nie zauważyć, że się już pali i może dojść do wybuchu w dłoni. Najlepszymi petardami są lontowe, gdy widać, że się palą i że wystrzelą. Jeżeli z jakichś powodów nie doszło do wybuchu, lepiej ich w ogóle nie dotykać.


Największy grzech domorosłych pirotechników cieszących się z nadejścia Nowego Roku?
- Wyłamywanie stateczników, czyli elementów rakiet. Nigdy z rakietek nie powinniśmy obrywać statecznika, skracać, jest to element stabilizacji lotu rakiety. Niestety zdarzają się ludzie, którzy są mądrzejsi, mówią: „Po co taki długi patyk” i go łamią. To błąd. Ten statecznik zawsze jest dostosowany do siły rakiety i nie można go skracać. Najlepiej jest puszczać rakiety z butelki, jeśli natomiast statecznik wbijamy w ziemię, to trzeba się postarać, by swobodnie mogła polecieć do góry.

Cały wywiad z Krzysztofem Rybickim w aktualnym numerze Gazety Gryfińskiej.


Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie