Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego

Szkoła w parku przejdzie pod powiat?

Autor: Rafał Remont

Czy zmiana partii rządzącej w kraju będzie miała wpływ na powiaty? Rozmawiamy ze starostą, Wojciechem Konarskim o ewentualnych zmianach organizacyjnych, a także o inwestycjach drogowych i o tym, że pod sukcesami wszyscy chcą się podpisywać, a do porażek… trudno się przyznać

Reklama

Powiat wchodzi z dużymi inwestycjami drogowymi do Gryfina, do tej pory inwestycje było widać głównie na południu powiatu…

- Inwestowaliśmy również w Gryfinie, tyle że na południu. Realizowaliśmy duże inwestycje i było o nich głośniej. Tymczasem samo przygotowanie dokumentacji, jak choćby na przebudowę drogi Gryfino-Linie czy most w Szczawnie, to spory wydatek. W roku 2016 będziemy przebudowywali ulicę Pomorską, 9 Maja i Armii Krajowej, koszt to 7 mln złotych. Przed nami kolejna perspektywa unijna, zobaczymy, jak się programy będą rozwijały i być może uda się przebudować następne drogi.

 

Na przykład które?

- Choćby ulicę Kolejową. Myślimy też o drogach o mniejszym natężeniu ruchu, ale przecież dla tych, którzy codziennie się nimi poruszają, są to jezdnie niezwykle ważne.

 

Powiat w Gryfinie ma dwie drogi, których stan powodował falę protestów. Pomorską wreszcie uda się przebudować, ale pozostaje problem w Żabnicy.

- Każdy mieszkaniec Żabnicy wie, jak wąska i zabudowana jest ul. Szkolna, rozwiązaniem jest budowa odrębnej drogi dojazdowej do Gryfskandu. Podobnie jak gmina będzie budować drogę do  rozbudowującego się zakładu Jaegera.

 

Kiedy można się spodziewać przebudowy dróg w Żabnicy?

- Podmiotem wiodącym dla tej inwestycji jest gmina Gryfino. Czekamy na ukończenie wspólnie finansowanego projektu oraz planu zagospodarowania przestrzennego, który jest na etapie uchwalania przez gminę.

 

Powiat czeka na gminę? Większość problematycznych dróg w Żabnicy należy do powiatu. Mieszkańcy będą krytykować nie gminę, ale powiat, jeśli to się będzie przedłużało. Nie obawia się pan takiej konsekwencji współpracy?

- Liczba dróg nie przesądza o możliwości skutecznego rozwiązania tego problemu. Jak wcześniej mówiłem, skuteczne rozwiązanie może nastąpić poprzez wyprowadzenie ruchu ciężkiego z dróg powiatowych i gminnych.

 

Odwrócę pytanie. Dobrze popracowaliście nad przebudową Pomorskiej, 9 Maja i Armii Krajowej. Projekty, szukanie dofinansowania. Tymczasem wielu mieszkańców nie interesuje się, czy dana droga jest wojewódzką, powiatową, czy gminną. Laury za tę znaczącą inwestycję będzie zbierała gmina, już słychać, jak jeden z burmistrzów szczyci się przebudową, mówiąc, że „my” złożyliśmy wiosek, a tak naprawdę wniosek do „schetynówek” złożył powiat. Nie przeszkadza to panu, że wszyscy będą chwalić burmistrza za tę przebudowę dróg?

- Myślę, że to kwestia precyzyjności wypowiedzi. Nie zmienia to faktu, że mamy bardzo dobrą współpracę z burmistrzem Sawarynem i podzielimy się tym sukcesem. Najważniejsze, żeby było bezpieczniej i lepiej dla mieszkańców.


A co z drogą do Dębców?

- Powiat odpowiada za około 650 kilometrów dróg. Do Dębców można dojechać dwiema drogami, od przejazdu kolejowego z Daleszewa i od strony Żabnicy. Ta pierwsza droga nie jest w najlepszym stanie, druga jest w części brukowana i ostatnio radny Zdzisław Kmieciak postulował za tym, by ją przebudować, ponieważ po bruku jeździ i chodzi się niewygodnie. My myślimy i o jednej, i o drugiej drodze. Analizujemy możliwość wykonania tych zadań. Z perspektywy mieszkańców to ważne odcinki dróg, ale wszystkiego jednocześnie nie uda się zrealizować, należy wyznaczyć priorytety.

 

Niebawem policja przeprowadzi się do nowego budynku, skarb państwa będzie miał do zagospodarowania obecnie używany obiekt. Co się stanie ze starą komendą przy ul. Grunwaldzkiej? Z tego co wiem, obiekt będzie przekazany gminie jako rekompensata za przekazanie działki pod budowę nowej komendy. Ale czy powiat da wytyczne, na co ma zostać przeznaczona stara komenda?

- Podpisaliśmy porozumienie z gminą i ono zostanie zrealizowane. Gmina rzeczywiście przejmie budynek obecnej komendy, stanie się tak w 2016 roku. Jest jeszcze czas, by gmina dopracowała cel wykorzystania budynku. Czekamy na propozycje władz Gryfina, wówczas będziemy analizowali, czy zaproponowane zagospodarowanie odpowiada przepisom prawa.

 

To już rok po wyborach samorządowych, kolejny raz jest pan starostą. Jak pan oceni ostatnie 12 miesięcy rządów w powiecie?

- Ten czas szybko minął. Udało się nam zrealizować kilka ważnych zadań. Spłacić kolejne duże obciążenie, prawie dwa miliony złotych za służbę zdrowia, zaciągnięte jeszcze w 2005 roku. To, co udało się nam zrobić jest zasługą wielu osób. Mogę być zadowolony, że przekonaliśmy gminę do partycypacji i utrzymania współzawodnictwa szkół. Dwie trzecie uczestników i dwie trzecie organizowanych zawodów przez MOS dotyczy szkół podstawowych i gimnazjalnych.

 

Co uważa pan za swój największy sukces, w mijającym roku, jako starosty gryfińskiego?

- Nie mam tu osobistych sukcesów, na nie składają się sukcesy urzędników powiatowych i jednostek organizacyjnych.

 

A co uznaje pan za porażkę? Czego w powiecie zrobić się nie udało, mimo zamierzeń?

- Sporo kłopotów sprawiła nam inwestycja z udziałem środków pomocowych w DPS-ie w Trzcińsku Zdroju, czyli renowacja budynku. Nie było to łatwe zadanie, ale ostatecznie się udało. Napotkaliśmy dużo zawiłości formalno-prawnych przy realizacji projektu, były też kłopoty z wykonawcą oraz krótki termin realizacji, 5 miesięcy.

 

W kraju mamy spore zamieszanie, koalicji PO-PSL już nie ma. Teraz do władzy doszedł PiS. Czy wobec tego w powiecie będzie trudniej rządzić?

- Jestem bezpartyjny…

 

…ale postrzegany jako zwolennik Platformy Obywatelskiej.

 - Są też tacy, którzy postrzegają mnie jako związanego z PiS-em. Mandat zaufania w powiecie otrzymała nie partia polityczna, ale nasze ugrupowanie.

 

Mimo tego, że w zarządzie powiatu znajdują się osoby z legitymacją partyjną, jak np. Tomasz Siergiej? Nie obawia się pan tego, że obecny układ polityczny zacznie się domagać zmian również w zarządzie powiatu?

- Nie zakładam takiego scenariusza. Przy czym, jeśli mówi się o rządach prawa, to nikt nikomu nogi nie powinien podstawiać.

 

Mimo wszystko teraz samorządy znajdą się w trudnej sytuacji. Z jednej strony sejmik wojewódzki, który jest dysponentem dużych pieniędzy, to wciąż koalicja PO-PSL, ale wojewoda jest już z PiS.

- My w rozkroku stać nie będziemy, mamy zadania do wykonania i będziemy robili wszystko, by realizować przedsięwzięcia służące mieszkańcom.

 

Powiat gryfiński jest przygotowany na ewentualne zmiany? Na przykład granic województwa, czy też na reformę oświaty?

- Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy i co z ewentualnych zapowiedzi się wydarzy. Nie mamy wpływu na takie decyzje.

 

Zapowiadana reforma w szkolnictwie może wiele zmienić, w szkołach średnich nauka będzie trwała dłużej.

- Likwidacja gimnazjów bezpośrednio powiatów nie dotyczy, ponieważ my takich szkół nie mamy. Natomiast zyskanie jednego rocznika więcej w szkołach średnich, nie będzie stanowiło problemu. Jedyny problem, jaki może nas dotknąć, będzie dotyczył Gryfina i zespołu szkół w parku.

 

Na czym ten problem będzie polegał?

- Zadania tej szkoły zostały powierzone gminie w stosownym akcie notarialnym. Nie wiemy, co zdecyduje ustawodawca, nie wykluczamy, że po wygaszeniu gimnazjów ta szkoła będzie musiała wrócić do majątku powiatów.

 

Może dojść do takiej sytuacji?

- Nie możemy jej wykluczyć

 

Jak to się ma do zapowiadanej przez burmistrza idei budowy hali sportowej przy szkole w parku? Chcą inwestować, a zaraz może się okazać, że nie przy swojej szkole.

- Sądzę, że to wszystko będzie można pogodzić.

 

Kiedy się pan dowiedział o planowanej roszadzie w radzie powiatu, czyli o rezygnacji Jerzego Milera na rzecz mandatu radnego dla Romana Rataja?

- Wiedziałem od zawsze, ponieważ jesteśmy z jednego ugrupowania i takie scenariusze rozważaliśmy. Tak też było z burmistrzem Mieczysławem Sawarynem.

 

Mówi pan my… pan też zrezygnuje?

- Na razie nie. Zrobiłem to w poprzedniej kadencji.

 

Czym są podyktowane te decyzje?

- Chcemy osoby związane z Inicjatywą Samorządową mocniej i realniej włączać do pracy na rzecz powiatu.

 

Nie jest to oszustwo wobec wyborców?

- Dlaczego?

 

Ponieważ mieszkańcy głosowali na Jerzego Milera, tymczasem on rezygnuje z mandatu i nie będzie miał prawa głosu podczas obrad rady miejskiej.

- Nawet głosując na pojedynczą osobę w powiecie, głosuje się na listę. To postrzeganie, jakie pan przedstawia, bardziej dotyczy okręgów jednomandatowych, a nie sytuacji, gdy wyborca popiera konkretną listę, konkretnego ugrupowania. Przy tym wyborcy Jerzego Milera nie powinni się czuć zawiedzeni, wciąż jest w zarządzie powiatu i ma realny wpływ na to, co się dzieje.

 

A czy zrzeczenie się mandatu na rzecz Romana Rataja, który był pierwszym rezerwowym do zostania radnym ze względu na wyborczy wynik, nie jest swoistą ochroną dla komendanta straży miejskiej? Mówi się, że władze Gryfina rozważają likwidację tej formacji, a radnego przecież zwolnić nie można. Byłby jedynym strażnikiem, który musiałby w urzędzie jako pracownik pozostać.

- Przecież to nie my decydowaliśmy, że następnym w kolejności do objęcia mandatu będzie Roman Rataj. Zrobili to wyborcy, oddając na niego dużo głosów. Nic nie wiem na temat pomysłu likwidacji straży miejskiej, znam natomiast nasze wewnętrzne ustalenia, bo taki zamiar dzielenia się władzą był już dawno i nie ma znaczenia, kto by wszedł do rady powiatu za Jerzego Milera. Gdyby Jan Podleśny lub Maciej Racinowski otrzymali więcej głosów, to któryś z nich obejmowałby teraz ten mandat.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie