Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego

Sprawa morderstwa szesnastolatki z Morynia dziś w TVN

Stacja TVN, a konkretnie program "UWAGA" wyemituje dzisiaj materiał poświęcony głośniej sprawie, którą opisywaliśmy na naszych łamach 29 marca. Z tej okazji publikujemy w całości artykuł, który się wtedy ukazał.

Reklama

Ciało szesnastolatki odnalezione na mokradłach w Moryniu. Syn sędziego aresztowany pod zarzutem zabójstwa

 

16 lutego Malwina N. wyszła z domu na spacer. Nie wróciła. Miesiąc i dwa dni rodzina żyła nadzieją, że poszukiwania córki będą miały szczęśliwy finał. 18 marca w piątek, na mokradłach przy Moryniu, wędkarz ze zgrozą odkrył, że z wody wystaje ludzkie ciało. Przybyli na miejsce śledczy szybko ustalili, że to zaginiona szesnastolatka. Tego samego dnia wieczorem aresztowano Jakuba P. To syn sędziego z powiatu gryfińskiego. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie postawiła mu zarzut zabójstwa. Dziewiętnastolatkowi grozi dożywocie

 

- Malwina N. w dniu 16 lutego opuściła miejsce zamieszkania w miejscowości Moryń, udając się w nieznanym kierunku. Nie nawiązała kontaktu z rodziną i do chwili obecnej jej miejsce pobytu jest nieznane – komunikat tej treści opublikowała na swojej stronie Komenda Powiatowa Policji w Gryfinie niebawem po zgłoszeniu tego faktu przez rodzinę.

 

DROBNEJ POSTURY

Zdjęcie zaginionej, wraz z rysopisem pojawiło się w lokalnych mediach. Dziewczyna była szczupła, drobnej postury. Mierzyła około 165 cm wzrostu. Policja, apelując o pomoc, zwracała uwagę na ubiór nastolatki: szara kurtka, spodnie jeansowe, jasne obuwie sportowe.

Moryń to miejscowość na południu powiatu gryfińskiego. Od Gryfina to jakieś pięćdziesiąt kilometrów z hakiem. Godzina jazdy samochodem. Słynie z malowniczego jeziora, nad którym leży. Mała społeczność liczy sobie niewiele ponad półtora tysiąca mieszkańców. Ludzie się znają. Rozmawiają. Kolejne dni i tygodnie nie przynosiły jednak żadnych nowych informacji dotyczących Malwiny.

Świat jej rodziny zawalił się równo miesiąc i dwa dni po tym, jak nie wróciła do domu.

Miejscowy wędkarz swoim zwyczajem wybrał się nad jezioro Morzycko. Konkretnie nad odosobnione rozlewisko, które się z nim łączy. W linii prostej, to jakieś dwieście metrów od plaży w Moryniu. W kierunku północnym ul. Spacerowa skręca w pewnym momencie ostro w lewo. Na przestrzał, w kierunku Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowego Szafir, wiedzie stamtąd leśna ścieżka. Urywa się nagle po jakichś stu metrach. Wokół same mokradła. Zwłaszcza o tej porze roku, gdy poziom jeziora jest wyższy niż latem. Aby dojść do rozlewiska, amatorzy łowienia ryb ułatwiają sobie życie prowizorycznymi konstrukcjami z drewna.

Był piątek, 18 marca, popołudnie. W miejscu, gdzie urywa się wspomniana ścieżka, wzrok wspominanego wędkarza przykuło coś dziwnego. Dokładnie kilka metrów na prawo, w kierunku jeziora. Przy zmurszałych belkach jakiejś rachitycznej kładki, w wodzie, wśród zielska i gałęzi coś leżało. Mężczyźnie zdawało się, że widzi but. Gdy podszedł bliżej, serce stanęło mu w gardle. Dalej nie patrzył. Nerwowo macał kieszenie swojej kurtki. Szukał telefonu.

 

„COŚ ZŁEGO”

Wkrótce na miejscu pojawiło się kilka samochodów. Straż pożarna, mundurowi, spece z wydziału kryminalnego. We wskazanym miejscu ujawniono zwłoki. Ciało leżało na boku, w pozycji embrionalnej. Z wody wystawało biodro oraz stopa, na którą założony był sportowy but. Górna część tułowia była zanurzona. Wędkarz musiał mieć dobry wzrok. Wyglądało to tak, jakby ktoś celowo przykrył te miejsce suchą trawą i gałęziami. Sporządzono dokumentację fotograficzną, po czym ostrożnie wyciągnięto ciało z mętnej wody. Do pracy przystąpili policyjni technicy. Wstępne oględziny potwierdziły, że należało do młodej kobiety. Niemal automatycznie powiązano ten fakt z poszukiwaną, młodą mieszkanką Morynia. Zgadzał się ubiór.

Od tej pory sprawy potoczyły się jak w dominie. Zaczęto kojarzyć fakty. Z notatek jednego z funkcjonariuszy miało wynikać, że wśród młodych mieszkańców Morynia krążyła dziwna plotka. Ponoć ktoś z miejscowych chłopaków miał zwierzyć się paru osobom, że „zrobił coś złego”. Ustalenie jego tożsamości nie trwało długo. Jeszcze wieczorem, tego samego dnia, do drzwi jednego z okolicznych domów zapukali policjanci prowadzący śledztwo. Dziewiętnastoletniego Jakuba P. poproszono, by udał się z nimi. Okazało się, że to syn sędziego, orzekającego w powiecie gryfińskim.

Młodego mężczyznę przewieziono do budynku Prokuratury Rejonowej w Gryfinie. Z uwagi na to, kim jest jego ojciec, w sprawę zaangażowano wyższą instancję ze Szczecina. Chodzi o konflikt interesów, powiazania zawodowe sędziego z lokalnymi przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości.

Podczas przesłuchania Jakub P. miał zeznać, że spotkał się z Malwiną N. w dniu jej zaginięcia. Razem udali się na ścieżkę przy rozlewisku. W trakcie spotkania, dziewczyna miała przewrócić się, uderzyć w coś głową i wpaść do mokradła, z którego on nie był w stanie jej wydobyć. Wzbudziło to uzasadnione podejrzenia śledczych. Głębokość wody w miejscu znalezienia zwłok wynosi niespełna pół metra, przy dużym zamuleniu dna. Na tyle płytko, że ciało dziewczyny jedną stroną opierało się o dno. Czy w takich okolicznościach może mieć miejsce samoistne utonięcie? W końcu dziewczyna nie była sama, a śledczy dotarli na miejsce bez pomocy specjalistycznego sprzętu.

Makabrycznie miały brzmieć również tłumaczenia, że po wszystkim Jakub P. przykrył ciało kępami wysuszonej trawy i znalezionymi naprędce gałęziami. Po czym oddalił się, nie szukał pomocy, nie zawiadomił służb. Przez ponad miesiąc nikogo o tym nie poinformował.

 

ZARZUT: ZABÓJSTWO

Dziewiętnastolatka rutynowo aresztowano na trzy miesiące. Prokurator postawił mu zarzut z Art. 148. § 1 Kodeksu Karnego. Zabójstwo. Grozi za to kara pozbawienia wolności od lat 8 do dożywotniego pozbawienia wolności. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, prokurator Alicja Macugowska-Kyszka na tym etapie postępowania nie mogła ujawnić nam więcej szczegółów. Nie wiemy, czy w murach aresztu Jakub P. przyznał się do zabicia dziewczyny. Oficjalne wyniki sekcji zwłok oraz opinię biegłych w tym zakresie poznamy za kilka tygodni. Być może pomocna okaże się analiza zawartości telefonu i komputera zatrzymanego. Wiemy, że prokuratura jest w ich posiadaniu.

Nie udało się nam potwierdzić, by aresztowany i Malwina N. byli parą. Według naszych źródeł, nie byli. O Jakubie P. mówi się, że w ostatnim czasie miał być widywany wśród bardziej rozrywkowych rówieśników. To stamtąd miały wypłynąć na światło dzienne jego zwierzenia o tym, że „zrobił coś złego”. Nie jest tajemnicą, że w tym wieku niektórzy lubią „podkręcać” zabawę czymś mocniejszym. Być może uda się wydobyć na światło dzienne splot zdarzeń, który zakończył się tak tragicznym finałem.

Wyrok ostatecznie wyda sąd. Niemniej gdy zerknęliśmy na profil facebookowy podejrzanego o zabójstwo młodego mężczyzny, zmroził nas jeden szczegół. 14 marca Jakub P. zaktualizował własne zdjęcie profilowe. Niemal równo miesiąc po tym, jak zaginęła Malwina N. Zdjęcie jest przedstawia rysunkową postać z pochyloną głową. W promieniach zachodzącego słońca wyciera w kawałek płótna pokaźnych rozmiarów nóż.

Malwinę N. pochowano w piątek 25 marca na cmentarzu w Moryniu.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie