Kilka dni temu dwoje podróżników zakończyło swój trip po Polsce, trwający aż 126 dni! W tym czasie pokonali 3322 km, przechodząc przez dwanaście województw. Jedną nockę spędzili również w Gryfinie, korzystając z gościny lokalnego przedsiębiorcy
- Czy można było przejść bliżej granic? Zrobić więcej kilometrów? Iść wolniej, dokładniej zaglądając w każdy kąt? Oczywiście! Ale ta podróż jak żadna inna była szkołą odpuszczania i radzenia sobie z niedosytem. Poczuciem pomijania. I odnajdywaniem spełnienia w tych małych, pozornie nieistotnych elementach Polski przydrożnej – piszą na fanpage Stones on Travel Aleksandra i Arkadiusz.
Na swoim koncie mają już inne, bardziej egzotyczne eskapady, m.in. po Kanadzie czy Panamie. Po drodze dzielili się swoimi przeżyciami z innymi, organizując aż 42 spotkania autorskie.
Zazwyczaj spali pod namiotem (44 razy) lub korzystali z zaproszeń do domów (41 razy). W Gryfinie ugościł ich Paweł Studenny, prowadzący restaurację chińską Shanghay. Wiadomo więc, gdzie stołowali się przed dalszą wyprawą.
- Odwiedziliśmy 12 województw, 4 punkty skrajne Polski (wschód, południe, zachód, północ), 8 parków narodowych oraz 2 projektowane, do tego 4 szczyty do Korony Gór Polski – wyliczają podróżnicy. - W pewnych aspektach była to podróż ważniejsza od marszu z Panamy do Kanady. Była bowiem wędrówką nie tyle w przestrzeni, co w Czasie. Co krok przynoszącą odpowiedzi na pytania o naszą tożsamość i pochodzenie. O to, co znaczy być Polakiem, co spaja nas w jedną tkankę mimo całej swojej różnorodności. Potykając się o wystającą na każdym kroku historię, wsłuchując się w często niełatwe opowieści, którymi rezonują podwórka wiejskich domów i wielkopłytowe mieszkania, podróżowaliśmy w głąb nas samych. Łączyliśmy kropki. Rozumieliśmy, co sprawia, że jesteśmy, kim jesteśmy – dodają.
Więcej informacji na:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze