Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego

Między elektrownią a polityką, czyli jak Antoni Anweiler zapragnął zostać posłem

Po okresie uwięzienia i kilkuletnim zepchnięciu na boczny tor, lata 90. były dla Antoniego Anweilera czasem rozszerzania wpływów. Znalazł się w radzie miejskiej odrodzonego samorządu terytorialnego, ale jego ambicje sięgały jeszcze wyżej. W 1991 r. zapragnął zostać posłem

Reklama

Wiosną 1989 r. Anweiler wrócił do łask. Za namową Longina Komołowskiego i Mariana Jurczyka, pracownicy ZEDO postanowili jeszcze raz wybrać go na przewodniczącego Solidarności w podgryfińskiej elektrowni. Powrót 51-latka przypadł na okres zachodzących w kraju przemian gospodarczo-ustrojowych.

Ze względu na posiadane stanowisko, Antoni Anweiler stał się ważną postacią nie tylko w kręgach robotniczych. W rzeczonym czasie Solidarność była bowiem czymś więcej niż wyłącznie związkiem zawodowym. Kierując się ogólnopolskim trendem, na początku lat 90. Anweiler postanowił rozszerzyć
wpływy o obszar poza elektrownią.

Okazja ku temu nadarzyła się wraz z rozpisaniem pierwszych, w pełni niezależnych wyborów do samorządu terytorialnego. Od kwietnia 1989 r. był członkiem Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego (OKP) Regionu Pomorze Zachodnie. Mając na uwadze perspektywę wyborów, współzałożył Biuro OKP Ziemi Gryfińskiej, a następnie komitet wyborczy OKP Solidarność, który w czerwcu 1990 r. szturmem zdobył Radę Miejską w Gryfinie. O skali sukcesu niech świadczy, że OKP wystawił dwudziestu dwóch kandydatów, z których tylko czworo nie zostało radnymi!

Istotnym faktem w tym kontekście jest, że wybory sprzed 32 lat toczyły się w jednomandatowych okręgach wyborczych. Jak pisały szczecińskie dzienniki, wielu wyborców wychodziło z komisji wyborczych z poczuciem zawodu. Sprawę szczegółowo tłumaczył artykuł „Nowe nadzieje - całkiem nowy samorząd”, zamieszczony w „Głosie Szczecińskim”. Wynika z niego, że mieszkańcy Gryfina często nie wiedzieli, na kogo oddawali głos. Chcieli poprzeć znanego sobie kandydata, nie orientując się
uprzednio, czy ten startuje właśnie z ich okręgu (miasto podzielono na dwadzieścia obszarów, a okręg wiejski na dziewięć).

W tym kontekście ogromne znaczenie posiadał więc szyld. Wyborcy, nie znając kandydatów (jak w swojej pracy magisterskiej Działalność Rady Miejskiej I kadencji w Gryfinie 1990-1994 wyliczył Piotr Romanicz: „W gminie Gryfino spośród 70 radnych Rady Narodowej kadencji 1988-1990, do nowej rady kandydowało zaledwie jedenastu”), najczęściej oddawali głos na znaną i jeszcze szanowaną „S”. Dlatego też, podobnie jak w przypadku zorganizowanych rok wcześniej wyborów do tzw. Sejmu
Kontraktowego, OKP Solidarność zgarnął w Gryfinie zdecydowaną większość mandatów.

Antoni Anweiler, jako lider zwycięskiego komitetu, posiadał ogromny kapitał polityczny. OKP nie był jednak formacją opartą na wspólnym światopoglądzie. Zaczęło być to widoczne już kilka tygodni po inauguracyjnej sesji rady miejskiej.

 

Więcej w Gazecie Gryfińskiej.

 

Reklama

Komentarze (1)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji
  1. Miki

    Miki

    (30 komentarzy) 0 1

    Panie Grzegorzu, artykuł w gazecie przeczytany. Gratuluję. Widać, że dobrze odrobił pan lekcje :) Powodzenia przy kolejnych tego typu dziennikarskich wojażach.

    Odpowiedz Zgłoś

Logowanie