Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama
Reklama

Kaczyński: "Wywieram presję na zawodnikach, ale im szybciej zrozumieją o co chodzi, tym będzie łatwiej"

Foto: Zbigniew Włodarczyk
Foto: Zbigniew Włodarczyk

Wracamy do inauguracji A-klasy, podczas której Energetyk pokonał 3:0 jednego z faworytów do awansu - GKS Kołbacz. Jak mówi trener gryfinian, wszystko poszło zgodnie z planem

Reklama

Po pucharowych meczach, mimo zdecydowanych zwycięstw, trener Energetyka miał do swoich podopiecznych sporo uwag. Pierwsze spotkanie A-klasy, w jego opinii, wypadło jednak okazale.

- Gra zespołu wygląda coraz lepiej. Zaczyna to zmierzać w dobrym kierunku. Cały mecz z Kołbaczem był pod naszą kontrolą - mówi Piotr Kaczyński.

Gryfinianie wyszli na prowadzenie już w 12 minucie.

- Na 1:0 strzelił Marcin Łapiński. Ta akcja to była typowa kontra, którą ćwiczyliśmy na treningach. Wyjście spod pressingu, zagranie do boku i wyjście do przodu. Szablonowo, ale skutecznie - mówi P. Kaczyński.

Energetyk podwyższył jeszcze przed przerwą. Początkowo, przy trafieniu na 2:0 pojawiło się słowo: "samobój", lecz w protokole sędziowskim ponownie zapisano nazwisko Łapińskiego.

- Moim zdaniem słusznie, bo to "Łapa" oddał strzał z odległości. Piłka odbiła się od rywala, ale raczej nie zmieniła kierunku. Na 3:0 wynik ustalił natomiast Szymek Piasecki. Stało się to po rzucie wolnym z prawej strony. Ma najlepszą "windę", wyszedł najwyżej do dośrodkowania i pokonał bramkarza strzałem z głowy - relacjonuje P. Kaczyński, dodając, że wynik mógł być jeszcze wyższy.

- Sytuacji mieliśmy znacznie więcej. Wolne, rożne, sporo strzałów. Mogliśmy coś wcisnąć. Najbardziej szkoda sytuacji na 4:0. Tomek Bejuk okiwał czterech piłkarzy z Kołbacza i wyszedł sam na sam. Zagrał Szymkowi Wierzchowskiemu do pustej bramki, ale sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej. Nie wiem jak, ale dopatrzyli i nie strzeliliśmy czwartego gola - opowiada szkoleniowiec KSE.

Nie jest jednak tak, że okazje mieli wyłącznie goście.

- GKS również mógł strzelić. Szczególnie w dwóch sytuacjach. Przy wyniku 2:0 ich zawodnik znalazł się sam na sam z bramkarzem. Strzelił do boku, po długim rogu, ale Piotrek Wołk idealnie go wyczuł. Wyciągnął sie i wyjął piłkę. Kołbacz mógł też strzelić na 1:3, ale piłka po uderzeniu z głowy minęła słupek - wylicza Kaczyński.

Po meczu nie krył on zadowolenia z postawy swojego zespołu. Jak mówi, w składzie Energetyka znajdują się ambitni zawodnicy, którzy chcą pracować i rozumieją jego wizję.

- Dlatego założenia przedmeczowe funkcjonowały, tak jak sobie tego życzyłem. Z wyjątkiem początku, gdy moi podopieczni byli nieco elektryczni... - skwitował trener, przyznając, że wpływ na to miała atmosfera w internecie.

- Nie spodziewałem się, że moje słowa o tym, że powinniśmy przejechać się po A-klasie wywołają takie poruszenie i emocje. Przecież nie powiedziałem nic nadzwyczajnego. Jesteśmy Energetykiem i mierzymy znacznie wyżej. Bo jak to tak, że "Energia" występuje w A-klasie, czy okręgówce? To nie jej miejsce. Jesteśmy tu tylko na chwilę. Podtrzymuję więc swoje słowa o tym, że jako Energetyk musimy rozjechać tę ligę. Mam świadomość, że w ten sposób wywieram na swoich zawodnikach dodatkową presję, ale im szybciej zrozumieją o co chodzi i jaki jest cel, tym łatwiej będzie nam wszystkim - podsumowuje Piotr Kaczyński.

 

Więcej o wizji i celach trenera napiszemy w kolejnym wydaniu Gazety Gryfińskiej.

 

 

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie