Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego
Reklama
Reklama

Dwa gole Kosakiewicza i dwa... niewykorzystane rzuty karne [WIDEO]

Łukasz Kosakiewicz znów pokazał się piłkarskiej Polsce. Jego świetny występ znalazł się jednak w tle skandalicznego wydarzenia, do którego doszło w trzeciej kolejce rzutów karnych

Reklama

W środowy wieczór o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski walczył Śląsk Wrocław oraz 1-ligowa Sandecja Nowy Sącz. Jednym z bohaterów meczu był Łukasz Kosakiewicz, który dwukrotnie doprowadził do remisu. Najpierw w 64 minucie, a następnie w 120 minucie, gdy w ostatniej akcji meczu pokonał bramkarza Śląska. Jego gol oznaczał konkurs "jedenastek".

"Kosa" sam wziął zresztą na swoje barki odpowiedzialność, podchodząc do pierwszego rzutu karnego. Strzelił jednak słabo, Rafał Leszczyński łatwo odbił piłkę. Sędzia uznał wówczas, że bramkarz Śląska wyszedł przed linię bramkową i zarządził powtórzenie karnego. Kosakiewicz ustawił piłkę po raz drugi i drugi raz nie zdołał umieścić jej w bramce.

Mimo to występ "Kosy" został uznany pozytywnie. Wśród kibiców (m.in. na Twitterze) pojawiły się opinie, że 32-latek przypomniał się piłkarskiej Polsce. Ta przede wszystkim mówiła jednak o innym środowym zdarzeniu.

Po trzeciej rundzie "jedenastek" Sandecja zeszła z boiska. Zespół gospodarzy uczynił to po rasistowskich okrzykach kibiców Śląska, pod adresem Elhadjiego Maissa Falla, czarnoskórego zawodnika z Nowego Sącza. Sędzia odgwizdał koniec meczu, ale nie wiadomo jakie będzie ostateczne rozstrzygnięcie.

120 minut rozegrał nie tylko Kosakiewicz, ale również Kuba Iskra. 20-latek pokazał się z równie dobrej strony, angażując groźne sytuacje z prawej strony boiska. Obszerny skrót z meczu można obejrzeć TUTAJ.

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie