Gryfinska.pl - informacje z powiatu gryfińskiego

Czekali na to dwanaście lat!

Nie tak łatwo wyrwać się ze szponów A-klasy. Przekonali się o tym w Widuchowej, która potrzebowała dwunastu lat, by znów cieszyć się obecnością w klasie okręgowej!

Reklama

- Gdy w sezonie 2008/09 spadaliśmy z okręgówki, nikt z nas nie spodziewał się wtedy, że wylądujemy w A-klasie aż na dwanaście lat. Sezon, może dwa, ale nie dwanaście – wspomina Łukasz Karapulka.

W niniejszym materiale nie występuje on jako trener i zawodnik, ani nawet jako prezes klubu. Raczej – źródło historyczne i osoba, która mocno przeżyła rozstanie z okręgówką. W 2009 roku miał 26 lat i był podstawowym zawodnikiem Łabędzia. Dziś stanowi pomost pomiędzy obiema ekipami. Dwanaście lat to bardzo długo. Na tyle, że w kadrze zespołu zostały wyłącznie „niedobitki”. Drugim jest Mariusz Tuszyński. Wystąpił w opisywanym, sensacyjnie wygranym meczu z Orkanem. W odróżnieniu od „Karasia”, nie zagrał za to w „blamażu z Sępem”.

- Pracowałem wtedy za granicą i grałem rotacyjnie. Gdy znajdowałem się na miejscu, to pomagałem – opowiada 45-latek.

Dzisiaj jest obrońcą, choć w przeszłości stawał między słupkami bramki.

- W zasadzie mogę grać wszędzie, ale jestem w kadrze zespołu jako jego uzupełnienie. Czasy są takie, że dużo osób wyjeżdża i nieraz trudno zebrać meczową kadrę. Dlatego mimo upływu lat cały czas staram się pomóc, ale tak myślę, że to mój ostatni sezon. Jest dużo fajnych chłopaków. Po co zabierać miejsce? – pyta Tuszyński, z czym nie zgadza się trener/prezes, którego zdaniem „Bumek” może jeszcze trochę pociągnąć.

Wszak w młodym zespole potrzebna jest garść doświadczenia, a kto może ją zagwarantować, jak nie chłopaki, którzy znają smak „dawnej okręgówki”?

 

 

Więcej w Gazecie Gryfińskiej.

 

 

Reklama

Komentarze (0)

Zaloguj się i dołącz do dyskusji

Logowanie