- Na jakimś zgrupowaniu trener spytał innych szkoleniowców: „Zgadnijcie, który z tej czterdziestki jest synem Jakuba Blejsza?”. Zgadł każdy i to po kilku sekundach. Mamy takie same ruchy, chociaż są też między nami różnice – mówi Jakub Blejsz, który wprowadza 16-letniego syna w świat dorosłej piłki ręcznej
W lutym 2016 roku Jakub Blejsz obchodził czterdzieste urodziny. Prosił wówczas, by życzyć mu przede wszystkim jednego.
- Zdrowia, bym mógł zagrać w jednym zespole z moim synem. Wtedy zakończę karierę – mówił rozgrywający. Czas leci niezwykle szybko a jego marzenie spełniło się już po jednym sezonie. Jakub i Kacper zagrali razem 30 września 2018 r., w wygranym 30:26 meczu ze Szczypiorniakiem Olsztyn. Występ u boku 15-letniego syna tknął w Kubę młodzieńcze siły. Starszy z rodu Blejszów rzucił cztery bramki, przyczyniając się do końcowego tryumfu.
- Ja natomiast wyszedłem na boisko na jakieś pięć minut. Przed meczem nie stresowałem się. Dopiero, gdy wyszedłem na parkiet lekko się wystraszyłem. Pobiegałem chwilę i stres minął – przyznaje Kacper, który od tamtej pory zagrał jeszcze w pięciu meczach seniorskiego KPR, w tym trzy razy wspólnie z ojcem.
- Nie spełniłem obietnicy, bo nie zakończyłem kariery. Kacper zbyt szybko dołączył do seniorskiej drużyny. Teraz mam nowy plan, chcę zagrać razem z synem na nowej hali sportowej w Gryfinie – uśmiecha się Jakub.
Cały artykuł znajduje sie w najnowszej Gazecie Gryfińskiej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze